Nauka

Skandal na KUL! Dlaczego znany kardiochirurg musiał odejść?

2025-07-04

Autor: Piotr

Zaskakujący zwrot akcji na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

W zeszłym roku prof. Michał Zembala z entuzjazmem przyjmował nową rolę prorektora ds. klinicznych na KUL. W mediach społecznościowych pisał o budowie nowoczesnego i otwartego kierunku lekarskiego, co miało przyciągać talent młodych medyków. Dziś jednak jego marzenia rozpadły się jak domek z kart.

Dramatyczne doniesienia

Jak dowiedziała się WP, prof. Zembala podpisał rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron i od 30 września 2023 roku przestanie być pracownikiem uczelni. Ta decyzja miała miejsce na wyraźną prośbę rektora KUL, ks. prof. Mirosława Kalinowskiego.

Informatorzy podkreślają, że plany zagwarantowane przez profesora nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistości. Zamiast budować bazę kliniczną nowego Collegium Medicum, Zembala coraz bardziej angażował się w kontrakty medyczne za granicą i działalność biznesową.

Nieudany start w medycynie akademickiej

Zembala miał pełnić kluczową rolę w rozwoju bazy klinicznej uczelni. Niestety, według nieoficjalnych źródeł, jego aktywność na KUL pozostawiała wiele do życzenia. Rektor kilka razy próbował zmusić go do większego zaangażowania, jednak te rozmowy nie przyniosły rezultatu.

Prof. Zembala w szoku

W środę Zembala zapewniał, że nie zamierza rezygnować z pracy na uczelni, twierdząc, że wszystko jest w porządku. Jednak w piątek, po podpisaniu umowy, nie odniósł się do zarzutów dotyczących swojej pracy.

Nieprzyjemna historia

To nie pierwszy raz, gdy Zembala zostaje na lodzie. Na początku czerwca zrezygnował z kierowania nowym oddziałem kardiochirurgii w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Lublinie. W uzasadnieniu podał brak perspektyw oraz problem z uzyskaniem kontraktu z NFZ.

Informacje z szpitala sugerują, że paradoksalnie skomplikował sytuację tej placówki zamiast jej pomóc.

Zaskakujący koniec jego kariery w KUL

Z psychologicznego punktu widzenia, odejście Zembali z KUL to nie tylko koniec pewnego etapu w jego życiu zawodowym, ale także sygnał o rozczarowaniu i walce o przyszłość w polskiej medycynie. Jakie to ma w kontekście rozwoju medycyny akademickiej w Polsce? To pytanie, które pozostanie bez odpowiedzi, przynajmniej na razie.