Skandal na wakacjach! Wiceminister sprawiedliwości z naszych pieniędzy zadbał o tankowanie
2024-08-21
Autor: Katarzyna
Wiceminister sprawiedliwości Bartłomiej Ciążyński stanął w ogniu krytyki po ujawnieniu, że jego wakacyjna podróż do Słowenii została częściowo sfinansowana przez podatników. Zaskakująca sytuacja ma miejsce zaledwie kilka dni po tym, jak Ciążyński objął swoje stanowisko. Wyruszył w drogę służbową limuzyną, a tankowania pojazdu dokonywał za pomocą karty służbowej, co wzbudziło oburzenie opinii publicznej.
Wizytę w Słowenii wiceminister rozpoczął 13 lipca, zaledwie kilka dni po objęciu urzędowania, nie wykonując żadnych obowiązków w swoim nowym biurze. Pierwotnie zaprzeczał wszelkim zarzutom, by wobec dowodów później przyznać się do faktycznego zatankowania służbowego auta. Ostatecznie obiecał zwrot środków po tym, jak nasze ustalenia ujrzały światło dzienne. Tłumaczył to brakiem doświadczenia w korzystaniu z samochodów służbowych.
Na jaw wyszły szokujące szczegóły dotyczące użycia służbowego pojazdu – Ciążyński uzyskał skodę superb oraz kartę paliwową 9 maja, ale nie był uprawniony do korzystania z auta w celach prywatnych bez zgody przełożonego, której nie uzyskał. To jednak nie przeszkodziło mu tankować ponad 60 litrów paliwa Verva 98 o 1:08 w nocy z 13 lipca na stacji Orlen w Łagiewnikach koło Wrocławia, co wydaje się być dość przypuszczalnym początkiem jego wakacji.
Najciekawszą częścią tej sytuacji jest to, że od miejsca tankowania do jego rodzinnego Kłodzka jest zaledwie 84,5 km, co wzbudza wątpliwości co do intencji wyjazdu. Ciążyński twierdził, że był w drodze do Kłodzka, nim wyjeżdżał na urlop, tłumacząc, że miał pełne prawo do korzystania z samochodu służbowego, co nie znalazło potwierdzenia w dokumentach. Nie tylko on, ale i opinia publiczna zaczęła zastanawiać się, jak wielu takich przypadków dotyczy w ministerstwie.
Warto wspomnieć, że takie sytuacje rodzą niepokój co do zarządzania publicznymi pieniędzmi przez osoby zajmujące wysokie stanowiska. W obliczu rosnącej frustracji społecznej, ten skandal nie umknie politycznej odpowiedzialności, a sam minister może napotkać konsekwencje w tym roku, gdzie społeczeństwo oczekuje przejrzystości i odpowiedzialności za wydawanie pieniędzy publicznych. Jak podsumował w końcu Bartłomiej Ciążyński, jego zdaniem korzystanie z publicznych funduszy w tym wypadku było nieuzasadnione, a tankowanie w Polsce na koszt podatnika uznaje za kontrowersyjne.