Kraj

Skandal w Łodzi! Kibice zdewastowali dom pani Doroty!

2025-09-28

Autor: Piotr

W Łodzi narasta napięcie między kibicami

W Łodzi biją się o prymat dwa znane kluby: Widzew i ŁKS. Pierwszy z nich gra w PKO Ekstraklasie, podczas gdy drugi zespół strzeże swoich interesów w niższej lidze. Fani czekają z niecierpliwością na derbowe emocje, jednak między kibicami panuje głęboka wrogość.

Chuligani w akcji – prawdziwa wojna graffiti!

Wzajemna rywalizacja kibiców przybiera różne formy. Oprócz tzw. ustawianek, dochodzi do nieustannego przemalowywania graffiti na murach Łodzi. Niestety, w wyniku tej chaotycznej walki ofiarą działalności chuliganów stała się pani Dorota, której historia teraz krąży po mediach.

Pani Dorota pod ostrzałem!

Jak donoszą źródła, pani Dorota ma pecha: jej dom znajduje się zaledwie 500 metrów od stadionu Widzewa. Od lat jest obiektem brutalnych żartów ze strony kibiców, co opisał dziennikarz Jakub Białek.

Graffiti na domach – niekończąca się historia

W 2016 roku chuligani Widzewa postanowili przemalować ściany jej domu wielkim graffiti. Gdy ŁKS zamazał to dzieło, rozpoczęła się nieprzerwana wojna oznakowania, która trwała latami. Pani Dorota w końcu postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i zamalowała graffiti szarością, co wywołało furię kiboli.

Destrukcja w nocy – za konsekwencje odpowiadają chuligani

Zgromadzona grupa pseudokibiców w nocy wtargnęła do domu, terroryzując niewinnych mieszkańców. Cały dom został zdewastowany, na ścianach wylano kilkadziesiąt litrów oleju silnikowego, co uczyniło je niemożliwymi do uratowania. Straty wyceniane są na 20 tysięcy złotych!

Bezstronność pani Doroty – głos rozsądku w szaleństwie

Zdesperowana pani Dorota stwierdziła: "Nie jestem ani za Widzewem, ani za ŁKS-em. Chcę tylko spokoju! Nie widzę powodu, byśmy nadal byli wciągani w te brutalne chuligańskie zabawy." Jej głos to lament wielu, którzy pragną jedynie spokojnego życia z dala od konfliktów piłkarskich.