Słowacki premier szantażuje Brukselę: "Nie poprę sankcji, póki…"
2025-09-28
Autor: Tomasz
Słowacja wciąż opóźnia wsparcie dla unijnego pakietu sankcji przeciwko Rosji. Robert Fico, premier kraju, jasno dał do zrozumienia, że nie zgodzi się na nowe ograniczenia, dopóki nie zostaną spełnione jego postulaty dotyczące energii.
Bruksela stara się zacieśnić presję na Moskwę, wprowadzając nowe embargo na rosyjski gaz LNG. W planie jest także objęcie sankcjami firm z Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kirgistanu oraz Tadżykistanu. Unia ma zamiar zablokować 120 nowych tankowców, które handlują rosyjskimi surowcami, umożliwiając Kremlowi obchodzenie pułapów cenowych.
Fico zablokował już wcześniejsze pakiety sankcji, używając jako argumentu dążenie do reformy w projekcie REPower EU, który planował uniezależnienie od rosyjskiej energii. Jego wsparcie dla ograniczeń zależy teraz od konkretnych ustaleń dotyczących cen energii oraz wsparcia dla przemysłu.
"Czas zakręcić kurek" – komentowała przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, sugerując, że nowe sankcje mają na celu zlikwidowanie rosyjskiego skroplonego gazu na rynku europejskim.
Fico stawia Brukselę pod ścianą, domagając się redukcji cen energii w Europie oraz wsparcia dla swojej gospodarki. "Nie poprę żadnego 19. pakietu sankcji, póki Komisja Europejska nie przedstawi propozycji pomocowych" – stanowczo mówił.
To nie pierwszy raz, gdy Słowacja uzależnia swoje poparcie od negocjacji z Unią. W sytuacji międzynarodowej wojny w Ukrainie, działanie Fico może wzmocnić prorosyjskie lobbing w regionie i pokazać, jak skomplikowana jest polityka sankcyjna w UE.
Czy Fico zdoła przeforsować swoje żądania? A może Bruksela nie ugnie się i wprowadzi nowe, jeszcze surowsze środki przeciwko Rosji? To byłyby ruchy, które naprawdę mogłyby zmienić sytuację geopolityczną w Europie.