Stephen Graham jako ojciec Bruce'a Springsteena: odkrywanie prawdy i bólu w muzyce
2025-10-28
Autor: Michał
Stephen Graham, znany z ról w produkcjach takich jak "Irlandczyk" czy "Boardwalk Empire", wraca na ekran jako ojciec ikony rocka, Bruce'a Springsteena, w filmie "Springsteen: Ocal mnie od nicości", który właśnie zadebiutował w polskich kinach.
Choć Graham nigdy nie był zagorzałym fanem Springsteena, jego wcześniejsza muzyczna edukacja obejmowała bardziej duszne brzmienia Stevie Wondera czy Otisa Reddinga. "Jak dorastałem, amerykański rock nie był w moim domu obecny. Lecz dzięki temu filmowi po raz pierwszy usłyszałem "Nebraska" i zrozumiałem, ile prawdy i emocji kryje się w tej muzyce. Teraz słucham jej non stop" - mówi aktor.
Dramatyczne wydarzenia na planie
Podczas kręcenia filmu miały miejsce tragiczne wydarzenia. Reżyser Scott Cooper oraz niektórzy członkowie ekipy stracili swoje domy w pożarach w Los Angeles.
"Ich rodziny były bezpieczne, ale stracili dach nad głową. W tym czasie wśród ekipy narodził się niesamowity szacunek i wspólna energia. Wszyscy poczuliśmy, że jesteśmy częścią czegoś większego, a duma i wdzięczność wobec Scotta i ekipy, którzy pomimo tragedii pozostali z nami, były przytłaczające" - wspomina Graham. Dodał, że to doświadczenie to jedno z najpiękniejszych w jego karierze.
Wnikając w różnorodność relacji
Rok 2025 okazał się dla Grahama nadzwyczajny. Po sukcesie serialu "Dojrzewanie" i roli w nowym filmie, zagrał także w "Good Boy" Jana Komasy, który zdobywa aplauz na festiwalach, w tym w Londynie.
Jak Springsteen wpłynął na Grahama?
Podczas rozmowy z Arturem Zaborskim, Graham zdradził, że nie czerpał inspiracji z tekstów Springsteena, lecz z jego audiobooka "Deliver Me From Nowhere". "To było ogromne źródło wiedzy, które pomogło mi zrozumieć Bruce'a. Odkryłem, że gdy mówi o ojcu, jego ton głosu zmienia się" - mówi aktor.
Spotkanie z artystą, podczas którego rozmawiali o relacji między nim a jego ojcem, było dla Grahama emocjonującym przeżyciem. "Bruce powiedział mi, że wiedział, iż jego ojciec go kochał, ale nigdy tego nie odczuwał, aż do momentu, który zobaczymy w filmie" - dodaje.
Sukces i pokora
Choć Graham nie był fanem Springsteena przed rozpoczęciem pracy nad filmem, dziś z przyjemnością słucha jego muzyki, szczególnie albumu "Nebraska", który zyskał dla niego nowy wymiar. Wolność od oczekiwań to filar jego pracy: "Nie miałem wielkich oczekiwań i zawsze starałem się robić swoje najlepiej jak potrafię".
"Czuję ogromny szacunek do projektów, w które się angażuję. Zawsze wracam do codzienności, robiąc zakupy, spacery z psami. Zawód to dla mnie forma pasji; jak mawiała moja mama: 'Jeżeli znajdziesz coś, co kochasz, nie przepracujesz ani jednego dnia w życiu'".
Złożoność relacji ojca i syna
Graham zauważa, że zarówno Bruce, jak i jego ojciec dzielą to samo DNA, lecz musieli zmierzyć się z osobistymi demonami. "Bruce przełamał impas bycia ojcem, mimo że jego własny nie miał wzorców, jak powinien być dobrym tatą". Podkreślił, jak ważne jest, by uczynić z trudnych doświadczeń fundament dla lepszych relacji w przyszłości.
Film, w którym momentami brakuje słów, ucieleśnia prawdziwą magię aktorstwa, a sama praca nad nim pozostawiła na Grahamie niezatarte wrażenie, zarówno od strony artystycznej, jak i osobistej.