Szał samozbiorów! Tysiące ludzi zbiera paprykę na polu!
2025-10-09
Autor: Piotr
Masa ludzi w polu papryki
Karolina Pyda, rolniczka z Jastkowa w województwie lubelskim, nie mogła uwierzyć w to, co się wydarzyło. Kilka dni temu ogłosiła w internecie, że ma problem ze sprzedażą papryki i pomidorów, zapraszając chętnych do zbiorów, oferując możliwość zbierania warzyw za jedynie złotówkę za kilogram.
Jednak nie spodziewała się, że w mgnieniu oka przybędzie około 800, a nawet tysiąc osób! Gdy ludzie przyjechali, pola stały się areną prawdziwego festiwalu zbiorów. "W kilka godzin zebrali całą paprykę z dwóch hektarów!" relacjonuje podekscytowana Karolina.
Ceny w sklepach kontra samozbiory
Zaskakująca popularność samozbiorów ma swoje źródło w drastycznych różnicach cenowych. W sklepach papryka oscyluje wokół 8 zł za kilogram, natomiast rolnik dostaje tylko frukta za swoją ciężką pracę, co wywołuje frustrację uczestników akcji. W komentarzach można przeczytać: "To kpina z rolników!".
Uczestniczki zbiorów zauważają, że w ich warzywach nie ma chemicznych konserwantów, a pochodzą prosto z pola!
Wzrost zainteresowania samozbiorami
W czwartek portal MyZbieramy.pl, który łączy rolników z konsumentami, przypłacił ogromnym zainteresowaniem swoją dostępność – serwery z trudem wytrzymały napór internautów! Właściciel platformy przyznaje, że to prawdziwy szturm ludzi szukających lokalnych ofert.
Zbliżający się weekend 11-12 października zapowiada się jako nasilenie tego ruchu, z kolejnymi ogłoszeniami pojawiającymi się w sieci.
Cudowne oferty na naturalne smakołyki
Zbierając warzywa na polach, można zaoszczędzić znaczące kwoty. W Halinowie pomidory można zbierać za 3 zł/kg, podczas gdy w marketach ich ceny przekraczają 5 zł. W Kruszynie Krajeńskim cebula kosztuje tylko 60 groszy, a w sklepach cena sięga aż 6 zł.
Zbiorowy sukces – zbierają nawet Chińczycy!
Daniel Roszczyk z ekologicznego gospodarstwa "Zielone Jabłuszko" pod Warszawą przekonuje, że samozbiory to coś więcej niż moda. To szansa na zacieśnienie relacji między miastem a wsią. Przyznaje, że do jego gospodarstwa przyjeżdżają nawet obcokrajowcy, a ostatnio Chińczycy z Warszawy, którzy w ciągu dwóch weekendów wyzbierali wszystkie czereśnie!
Zbiór warzyw nie tylko pozwala zaoszczędzić, ale wprowadza ludzi w bliski kontakt z naturą i uczy, jak wiele pracy kryje się za produkcją jedzenia.
Edukacja przez zbieranie
Roszczyk dodaje, że samozbiory stały się w Polsce innowacyjnym rozwiązaniem łączącym rolników z mieszkańcami miast. Dzięki nim dzieci mogą zobaczyć, jak rosną owoce, a dorośli dostrzegają, jaką pracą jest ich uprawa.
Zainteresowanie samozbiorami wciąż rośnie, dając rolnikom nowe możliwości zarobku i budując zaufanie z konsumentami. To swoiste otwarcie gospodarstw na edukację i przełamywanie stereotypów związanych z pracą na roli.