Szef Pentagonu w opresji! Zawstydzające pytania o Polskę i Chiny
2025-06-15
Autor: Ewa
Kompromitacja w sercu Pentagonu
W ostatniej komisji ds. sił zbrojnych w Izbie Reprezentantów wydarzyło się coś, co z pewnością nie powinno mieć miejsca. Pete Hegseth, przywódca Pentagonu, znalazł się w ogniu pytań od Eugene'a Vindmana, gdzie jego nieznajomość kluczowych kwestii obronnych wywołała szok.
Nieobeznany szef obrony
Na początku rozmowy Vindman zapytał: „Ile okrętów Chiny planują mieć do 2030 roku?” Hegseth, pewny siebie, odparł, że to tajne informacje, jednak szybko zrozumiał, że odpowiedź była publiczna – w końcu 435 to faktyczna liczba.
Kluczowe pytanie o Polskę
Jednak prawdziwa zawstydzająca chwila miała dopiero nastąpić. Kiedy Vindman zapytał o kluczowy korytarz we wschodniej Polsce, Hegseth rozłożył ręce, nie mając pojęcia, o czym mowa. Przesmyk suwalski, który łączy Polskę z regionem rosyjskim, okazał się być dużą niewiadomą dla szefa Pentagonu.
„Gra w quiz”?
Gdy Hegseth został poinformowany o znaczeniu tego strategicznego miejsca, próbował zrzucić winę na rozmówcę, twierdząc, że ten „gra w quiz”. To tylko podkreśliło jego brak przygotowania w kwestiach, które powinny być mu znane.
Flood krytyki w mediach społecznościowych
Vindman, nie kryjąc swojego oburzenia, napisał w mediach społecznościowych: „Zadałem Sekretarzowi Hegsethowi kilka pytań z zakresu wojskowości 101. Oblał. Amerykańscy żołnierze zasługują na coś lepszego niż ten nieudacznik.” Jego słowa wywołały lawinę krytyki w sieci.
Szerokie refleksje nad brakiem wiedzy
W rozmowach pojawił się również komentarz rajdowca Igora Sushko: „O mój Boże: Nasz sekretarz obrony nie wie o przesmyku suwalskim ani o Kaliningradzie!” To kontrowersyjne wystąpienie podkreśla poważnie niedoinformowanie kluczowych liderów w obszarze bezpieczeństwa.
Świat patrzy na Pentagon
Ta sytuacja stawia pod znakiem zapytania zdolności planowania strategicznego USA i wiarę w stabilność sojuszy międzynarodowych. Jak można zaufać przywódcom, którzy nie znają podstawowych faktów geopolitycznych? To pytanie, które wielu z nas zadaje w świetle tej bulwersującej sytuacji.