Kraj

Szokująca Tajemnica "Złej Remizy" w Białym Dunajcu: Co Naprawdę Wydarzyło się Tej Nocy?

2024-08-13

Autor: Tomasz

W szpitalu w Nowym Targu zmarł 25-letni strażak Paweł Ziętkowicz, który został brutalnie pobity podczas nocnej zbiórki w remizie OSP w Białym Dunajcu. Chociaż minęło już ponad 10 dni od tragicznych wydarzeń, prokuratura nadal nikogo nie oskarżyła. Śledczy zapewniają jednak, że cały czas pracują nad ustaleniem winnych śmierci młodego mężczyzny.

Paweł Ziętkowicz od przynajmniej 10 lat był aktywnym członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Białym Dunajcu, angażując się zarówno w działalność operacyjną, jak i administracyjną. Jego pasja do straży była widoczna w jego mediach społecznościowych, gdzie często pozował w mundurze strażackim. Paweł nie tylko brał udział w akcjach ratowniczych, ale także założył i prowadził stronę internetową jednostki.

Feralna Noc

1 sierpnia Paweł Ziętkowicz został wezwany do remizy przez kolegów strażaków, żeby pomógł im przygotować pojazdy na odpust, który miał się odbyć następnego dnia. Pomimo kilku wcześniejszych odmów, w końcu zgodził się pojechać do restauracji i przynieść dla nich burgery. To był moment, który zapoczątkował tragiczne wydarzenia.

Gdy Paweł dotarł do remizy około godziny 22:00, alkohol już płynął strumieniami, a atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. To, co miało być standardowym myciem samochodów, przerodziło się w imprezę zakrapianą alkoholem.

W pewnym momencie wywiązała się kłótnia pomiędzy Pawłem a jednym z innych strażaków, który od dłuższego czasu miał do niego pretensje. Kłótnia eskalowała do brutalnej bójki. Jak relacjonują osoby obecne tego wieczora, 41-letni strażak uderzył Pawła czymś ciężkim w głowę, co doprowadziło do ciężkich obrażeń.

Tragedia w Krzakach

Około godziny 2 w nocy rodziców Pawła obudziły krzyki i uderzenia w okno. To był strażak, który tej nocy bił się z Pawłem, teraz przyszedł przynieść go do domu w stanie ciężkiego pobicia. Matka Pawła, pani Anna Ziędziówicz, wspomina to z przerażeniem: „Krzyczał ten, co syna zabił. On przyprowadził go tu pobitego. Krzyczał do mego męża: 'Władek, bierz go!'

Pomimo stanu oszołomienia, Paweł jeszcze wtedy mówił, skarżąc się na zgubienie telefonu i kluczy do auta. Zrezygnowany wrócił do remizy, ale matka szybko się ubrała i razem z córką poszły go szukać. Znalazły go nieprzytomnego w krzakach, z zmasakrowaną głową.

Brak Oskarżonych i Upór Rodziny

Od pobicia minęło już 10 dni, ale prokuratura nadal nikomu nie postawiła zarzutów. Rodzina Ziętkowiczów wyraża oburzenie i frustrację z powodu powolnego tempa śledztwa. „Wiemy, że Paweł nie został po prostu pobity. Jego po głowie bito czymś ciężkim. Mówi się o kluczu, może łomie. Miał też złamaną rękę” — mówi Władysław Ziętkowicz, ojciec zmarłego.

Prokuratura prowadzi intensywne czynności wyjaśniające, a postępowanie nadal toczy się „w sprawie”, a nie „przeciwko komuś”. Tymczasem rodzina Pawła zbiera dowody na własną rękę, wierząc, że sprawca lub sprawcy mogą manipulować i zacierają ślady.

Głos Społeczności

Zarząd OSP w Białym Dunajcu milczy na temat wydarzeń, argumentując, że komentarze należą do policji i prokuratury. Jednak strona jednostki na Facebooku zmieniła barwy na czarno-białe i wyłączyła możliwość komentowania postów.

Rodzina Pawła odmówiła także prośby OSP, by trumna Pawła była wieziona na cmentarz na drabinie wozu strażackiego, co jest tradycją w żegnaniu strażaków.

Czy będzie Sprawiedliwość?

Prokuratura zapewnia, że sekcja zwłok zostanie przeprowadzona, co może dać odpowiedź na pytanie, co dokładnie było przyczyną śmiertelnych obrażeń. Rodzina Pawła, mimo ogromnego bólu, nie zamierza się poddawać i walczyć o sprawiedliwość dla swojego syna i brata.