Rozrywka

Szokujące nagranie z Wielkiej Brytanii: Czy to naprawdę Stuart B.? Zobacz, co się wydarzyło!

2025-02-19

Autor: Anna

Kontrowersje wokół Stuarta B.

Wielka Brytania znów w centrum uwagi, a wszystko przez kontrowersje związane z byłym influencerem, Stuartem B. Niedawno w sieci pojawiło się nagranie, które zdaje się dokumentować przypadkowe spotkanie mężczyzny, który rzekomo miał być zaczepiany przez dwóch młodych mężczyzn w Luton. W trakcie nagrania słychać krzyki: 'Jak się nazywasz? Stuart?'.

Zarzuty wobec byłego influencera

Przypomnijmy, że Stuart B. stał się bardzo kontrowersyjną postacią w Polsce po tym, jak oskarżono go o nawiązywanie niedopuszczalnych kontaktów z nieletnią. Prokuratura w Warszawie prowadzi postępowanie w tej sprawie, a były youtuber czeka na ekstradycję do Polski, gdzie może stanąć przed sądem za przestępstwa opisane w polskim kodeksie karnym.

Wypowiedzi matki i obrońców

Ostatnio jego matka udzieliła wywiadu, w którym mówiła o przedłużającym się procesie ekstradycji. Była wyraźnie zaniepokojona obrotem sprawy, przekonując, że sprawa jest jeszcze w toku. Choć jego obrońcy złożyli apelację, wciąż trwają procedury prawne.

Nagranie jako punkt zapalny

Nagranie, które wzbudziło kontrowersje, ukazuje, jak dwaj mężczyźni zaczepiają Stuu na ulicy, co wywołało mieszane uczucia wśród internautów. Niektórzy sugerują, że agresywne zachowanie autorów nagrania mogło świadczyć o braku szacunku i granic.

Reakcje społeczności internetowej

Sylwester Wardęga, znany youtuber, skomentował sprawę na swoim kanale, podkreślając, jak niebezpieczne mogą być takie sytuacje. Podczas transmisji na żywo Wardęga stwierdził, że jest zaskoczony, iż takie przypadki zdarzają się po tak długim czasie od ujawnienia sprawy. Wezwał także publiczność do trzymania się z daleka od jakichkolwiek działań, które mogą być uznane za samosąd.

Kwestie do rozważenia

Czy nagranie rzeczywiście ujawnia, co działo się na ulicach Luton? Czy Stuart B. będzie mógł uniknąć odpowiedzialności? Internauci z niecierpliwością czekają na rozwój sytuacji. Czyżby to był początek nowej, głośnej afery?