Szokujące wyznania generała Gromadzińskiego: "Szef SKW chciał mnie upodlić!"
2025-02-02
Autor: Andrzej
Generał Gromadziński, pierwszy Polak na stanowisku dowódcy Eurokorpusu, przeżył prawdziwy dramat po tym, jak Służba Kontrwywiadu Wojskowego odebrała mu dostęp do tajemnic wojskowych. W swoim szczerym wywiadzie dla portalu Onet ujawnia szokujące szczegóły swojego zwolnienia i dramatyczne okoliczności, które go otaczały.
Gromadziński, który przez lata z powodzeniem wspinał się po szczeblach kariery wojskowej, nie kryje zaskoczenia i rozczarowania. "Byłem tym szczęściarzem, który przeszedł całą ścieżkę dowódczą od dowódcy plutonu aż do dowódcy korpusu. Na każdym etapie byłem sprawdzany, a moje jednostki podlegały certyfikacji. Teraz, po tych wszystkich latach, trudno mi zrozumieć, co wydarzyło się w marcu ubiegłego roku" – mówi generał.
Co więcej, Gromadziński informuje, że o działaniach SKW dowiedział się od swoich podwładnych w Eurokorpusie. W wyniku postępowania kontrolnego, które Służba Kontrwywiadu Wojskowego wszczęła względem niego, Polska wysłała oficjalne pismo do Strasburga, gdzie mieści się Eurokorpus, co tylko pogłębiło międzynarodowe napięcia.
"Zwolnienie mnie w atmosferze skandalu to był strzał w kolano dla wiarygodności Polski na arenie międzynarodowej" – ironicznie podkreśla Gromadziński. W liście Ministerstwa Obrony zaskoczyło go twierdzenie, że jego wiedza i doświadczenie są niezbędne w obliczu zagrożeń, ale przez długi czas nikt nie wyznaczył mu nowych obowiązków. "Czekałem na wiadomości przez dziesięć miesięcy, a nikt mi ich nie postawił" – dodaje.
Generał nie boi się wskazać winnych. Sugeruje, że decyzja o jego zwolnieniu była podyktowana osobistą niechęcią obecnego szefa SKW, generała Jarosława Stróżyk. "Zanim został szefem, był bardzo aktywny w mediach społecznościowych i wielokrotnie wspominał o przyszłych rozliczeniach". Podobne sugestie pojawiały się także od generała Mirosława Różańskiego, obecnego senatora.
Gromadziński zaznacza jednak, że nie ma pretensji do nowego kierownictwa za przetasowania kadrowe, lecz uważa, że sposób, w jaki go potraktowano, jest nieodpowiedni. "Można było to załatwić w sposób bardziej cywilizowany, po prostu zapraszając mnie do kraju i mówiąc, że proponują mi rozwiązanie współpracy" – kwituje.
Kiedy tak dramatyczne oskarżenia pojawiają się w przestrzeni publicznej, warto zadać pytanie, jakie konsekwencje mogą one przynieść. Czy Polska armia straciła wiarygodność w oczach sojuszników z NATO? Co to oznacza dla przyszłości dowództwa Eurokorpusu? Z pewnością jest to temat, który wymaga dalszej analizy.