Świat

Szokujące zamieszki skrajnej prawicy w Wielkiej Brytanii! Rząd odpowiada ostrymi działaniami

2024-08-04

Autor: Tomasz

Brytyjska policja zatrzymała ponad 90 osób po gwałtownych zamieszkach, które miały miejsce podczas manifestacji skrajnej prawicy w wielu miastach. W Liverpoolu, Manchesterze, Hull, Bristolu, Blackpool i północnoirlandzkim Belfaście uczestnicy wieców rzucali cegłami i butelkami, plądrowali sklepy oraz atakowali policjantów.

Krwawy atak nożownika prowokuje zamieszki

Do zamieszek doszło po brutalnym zamachu, w którym zginęły trzy dziewczynki w wieku 6, 7 i 9 lat. W poniedziałek 29 lipca w Southport pod Liverpoolem, nożownik wdarł się do jednej ze szkół i zaatakował dzieci. Policja zatrzymała siedemnastoletniego podejrzanego, który pochodził z Walii, ale rodzina młodzieńca przybyła do Wielkiej Brytanii z Rwandy w 2013 roku. W sieci pojawiły się nieprawdziwe informacje na temat jego osobowości oraz religii, co podsyciło napięcia społeczne.

Niespokojna noc pełna przemocy

Podczas sobotnich zamieszek dochodziło do licznych ataków na funkcjonariuszy. W Liverpoolu policjanci byli obrzucani cegłami, butelkami, racami, a nawet krzesłami. Jeden z policjantów został skopany i zrzucony z motocykla. W dzielnicy Walton podpalono bibliotekę, a chuligani próbowali atakować strażaków uczestniczących w akcji ratunkowej. W całym mieście odnotowano serie włamań do sklepów oraz podpaleń pojemników na śmieci. Dwóch policjantów trafiło do szpitala – jeden miał złamany nos, a drugi złamaną szczękę.

W Belfaście zamieszki skupiały się wokół miejscowego meczetu, gdzie doszło do konfrontacji z antyfaszystowskimi kontrmanifestantami. W Blackpool skrajnie prawicowi demonstranci zaatakowali uczestników festiwalu muzyki punkowej, co doprowadziło do brutalnych starć, w trakcie których obie strony rzucały w siebie butelkami i krzesłami.

Rząd ostrzega: Zero tolerancji dla zamieszek

Premier Keir Starmer zapewnił, że rząd udzieli pełnego wsparcia policji, która zmaga się z ekstremistami siejącymi nienawiść. W Liverpoolu policji udało się odseparować marsze skrajnej prawicy od kontrdemonstracji antyfaszystowskich, jednak w Bristolu doszło do bezpośrednich starć.

Ministerka ds. policji i przestępczości, Diana Johnson, jasno oświadczyła, że zamieszki nie będą tolerowane, a sprawcy muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami. W ramach tych działań, jeśli zajdzie taka potrzeba, planowane jest wprowadzenie 24-godzinnych sądów dla szybkiego osądzenia uczestników zamieszek.

Policja przeciążona zamieszkami

Tiffany Lynch z Federacji Policji Anglii i Walii ostrzegła, że inne przestępstwa zgłaszane na policję nie mogą być obecnie badane z powodu rozległych zamieszek. "Funkcjonariusze są odciągani od codziennej pracy, aby radzić sobie z chaosem na ulicach," powiedziała w rozmowie z BBC. Lynch dodała, że policja musi teraz kierować swoimi priorytetami wobec natłoku zgłoszeń.

Czy rząd opanuje sytuację?

Sytuacja pozostaje napięta, a rząd stoi przed wyzwaniem przywrócenia porządku na brytyjskich ulicach. Ministerka policji Diana Johnson stwierdziła, że siły policyjne mają wszystko, czego potrzebują, aby poradzić sobie z "bandytami" i zaprowadzić spokój w miastach. Niewątpliwie nadchodzące dni zweryfikują skuteczność działań rządu i policji w obliczu rosnącego ekstremizmu.

Nie przegapcie kolejnych aktualizacji na ten temat!