Kraj

Szokujące zeznania w sprawie Łukasza Żaka! Emocje na sali sądowej i dramatyczna ucieczka

2025-10-09

Autor: Katarzyna

Przed sądem w Warszawie: Szokujące zeznania świadków tragedii

W sercu Warszawy, przed tamtejszym sądem, złożono zeznania świadków brutalnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej, który zszokował wielu mieszkańców miasta. Co się wydarzyło w nocy z 14 na 15 września 2024 roku, sprawiło, że zapanowała absolutna degradacja wartości życia ludzkiego.

Wstrząsające słowa Natalii J.

Pierwsza z przesłuchiwanych, Natalia J., relacjonowała dramatyczne sceny, które rozegrały się tuż po wypadku. Kobieta opisała, że trzech młodych mężczyzn uniemożliwiło jej udzielenie pomocy ciężko rannej Paulinie K. Ranny stan dziewczyny wzbudził przerażenie – leżała na ziemi, z obrażeniami głowy, bez pomocy.

Prawda o Łukaszu Żaku wychodzi na jaw

Z zeznań Natalii wynikało, że towarzysze Żaka zachowywali się, jakby nie mieli nic wspólnego z wypadkiem. Jeden z nich pytał tylko, co się stało, podczas gdy inni zamieniali się ubraniami, jakby nie dostrzegali powagi sytuacji. Łukasz Żak, gdy usłyszał te słowa, stracił nerwy i zaczął krzyczeć, twierdząc, że to oszczerstwa. W obliczu interwencji sędziego domagał się opuszczenia sali.

Kolejny dramat: Świadek widzi ucieczkę sprawcy

Gdy Żak opuścił salę, świadek kontynuował swoje zeznania, potwierdzając, że widziała go na miejscu wypadku. Krzyk o imię „uciekaj” wciąż dźwięczał jej w uszach. Z zeznań innych świedków wynika, że w panice wołano o ratunek, ale nie było nikogo, kto by skutecznie zareagował.

Brawura i tragedia: Łukasz Żak w roli sprawcy

Całe zdarzenie było wynikiem brawury Łukasza Żaka, który w chwili wypadku poruszał się z zawrotną prędkością wynoszącą od 205 do 226 km/h. Wcześniej spożywał alkohol na imprezie, co tylko zwiększało ryzyko tragedii. Po uderzeniu w samochód rodziny, w którym zginął 37-letni Rafał P., sprawca błyskawicznie opuścił miejsce zdarzenia.

Bezprawne ucieczki i surowe konsekwencje

Zaraz po tragedii Żak zadzwonił do matki swojej dziewczyny, informując ją, że Paulina nie żyje. Uciekł za granicę, ale ostatecznie zgłosił się na policji w Niemczech. W Polsce usłyszał poważne zarzuty, w tym spowodowanie wypadku śmiertelnego, ucieczkę z miejsca zdarzenia oraz naruszenie zakazu prowadzenia pojazdów. Grozi mu kara do 30 lat więzienia.

Sprawa Łukasza Żaka ujawnia nie tylko dramat ludzkich losów, ale także bezmyślne działanie, które doprowadziło do tragedii. W miarę upływu czasu, dowody gromadzą się, a zajście staje się coraz bardziej klarowne w świetle wymiaru sprawiedliwości.