Kraj

Szokujące zwroty w aferze maseczkowej: Co na to prokuratura?

2025-02-05

Autor: Michał

W 2020 roku, w obliczu pandemii COVID-19, Polska stanęła w obliczu kryzysu, który doprowadził do skandalu związanego z zakupem maseczek. W tle sprawy pojawili się bliscy polityków, co dodatkowo wzbudza kontrowersje.

W kwietniu 2020 roku pośrednik, powiązany z bratem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, sprzedał ministerstwu 120 tysięcy chińskich masek za sumę 5,5 mln zł. Wkrótce okazało się, że produkty te nie spełniały standardów WHO, a ich certyfikaty były sfałszowane, co z urzędowego punktu widzenia oznaczało ogromną niedbałość ze strony resortu.

Ministerstwo Zdrowia zignorowało wczesne ostrzeżenia Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA), które zwracało uwagę na brak doświadczenia dostawców w branży farmaceutycznej.

Po czterech latach dochodzenia, w lutym 2024 roku prokuratura postanowiła umorzyć śledztwo. Ta decyzja zaskoczyła wielu, ponieważ informacja o tym została utrzymana w tajemnicy – odkryła to "Rzeczpospolita". Powód umorzenia nie został ujawniony, jednak prawnicy wskazują, że mogło to wynikać z braku dostatecznych dowodów na popełnienie przestępstwa.

Prokurator Piotr Skiba, będący rzecznikiem Prokuratury Okręgowej w Warszawie, potwierdził, że sprawa nie jest zakończona prawomocnie, dlatego nie mogą ujawniać szczegółów ustaleń.

Na dodatek, Ministerstwo Zdrowia postanowiło złożyć zażalenie na to umorzenie, jednak gdy sąd nie ogłosił szczegółów, sprawa nadal pozostaje w statusie nieprzejrzystym.

Zgłoszenie o oszustwie wpłynęło w maju 2020 roku od ówczesnego wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego, gdy okazało się, że kontrahenci odmawiają zwrotu pieniędzy za maski, które nie spełniały norm ochrony zdrowia.

Dziennikarze dotarli do informacji, że prokuratura badała również wątek fałszywych certyfikatów, ale nie doszła do wniosku o popełnieniu przestępstwa.

Janusz Cieszyński, obecnie poseł, wyraził frustrację związaną z umorzeniem dochodzenia, podkreślając, że ministerstwo działało w dobrej wierze. Dodał, że zachowali wszelką ostrożność, a decyzja prokuratury nie zmienia faktu, że byli ofiarą oszustwa.

W międzyczasie, nowe śledztwo prowadzone przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) i Prokuraturę Regionalną w Łodzi zostało wszczęte w kwietniu 2024 roku. To postępowanie dotyczy tych samych dostawców oraz kwestii związanych z nieprawidłowościami w zawieraniu umów.

Tematyka obejmuje nie tylko maksy, które nie były zgodne z wymogami, ale również działania Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS).

Czy to koniec tej mrocznej historii, czy możliwe, że nowe dowody wyjdą na jaw? Społeczeństwo z pewnością czeka z niecierpliwością na dalsze rozwój wydarzeń.