Sport

Szymon Marciniak pokazał swoje umiejętności jako sędzia. Zasady ustalone w mgnieniu oka!

2024-08-20

Autor: Katarzyna

Szymon Marciniak, najlepszy polski sędzia, poprowadził interesujący mecz czwartej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, w którym Lille zmierzyło się z Slavią Pragą. Gospodarze, po dobrym meczu, wygrali 2:0, a Marciniak zaprezentował się na boisku w znakomitym stylu.

Tym razem Marciniak prowadził mecz w zmienionym składzie sędziowskim. Obok niego zabrakło Tomasza Listkiewicza oraz Bartosza Frankowskiego, co jednak nie miało negatywnego wpływu na jego decyzje. Wręcz przeciwnie - jego współpraca z asystentami Radosławem Siejką i Adamem Kupsikiem oraz z sędziami VAR Tomaszem Kwiatkowskim i Pawłem Malcem była bardzo dobra.

Sędzia z Płocka szczególnie zaimponował swoją szybkością w podejmowaniu decyzji, co miało miejsce na przykład w momencie anulowania bramki dla gości. VAR potwierdził, że Marciniak miał rację, co dodatkowo zwiększało jego autorytet na boisku.

Jednym z kluczowych punktów meczu było to, jak Marciniak ustalił zasady panujące na boisku. Już w pierwszych minutach pokazał, że pozwoli graczom na kontynuację gry bez zbędnych przerw. Utrzymał odpowiednią równowagę między twardym, ale fair graniem a potrzebą ochrony zdrowia zawodników. Kiedy konieczne było interweniowanie ze względu na kontuzje, był czujny i szybko wzywał pomoc medyczną.

Sędziowanie w Ligi Mistrzów to duża odpowiedzialność, a Marciniak, w sytuacji, gdy jeden z zawodników padł po zderzeniu z piłką, zareagował szybko, wzywając sztab medyczny. To pokazuje, że priorytetem dla niego jest bezpieczeństwo graczy.

Przypomnijmy, że Marciniak sędziował mecz w czasie, gdy niektórzy jego koledzy po fachu byli na urlopach bądź musieli zmierzyć się z zawieszeniem. Tomasz Listkiewicz był na dwutygodniowym wypoczynku, a Bartosz Frankowski miał zakaz sędziowania na 90 dni z powodu incydentu z użyciem alkoholu i skradzionym znakiem drogowym.

Marciniak wykazał się jednak nie tylko dobrą organizacją, ale również spostrzegawczością. W drugiej połowie, niezadowolony z braku podyktowanej jedenastki przez Cabellę, piłkarz musiał szybko zaakceptować decyzję sędziego. W kolejnych minutach dwóch zawodników Slavii straciło bramki przez uważne oko Marciniaka, który dostrzegł rękę Dioufa oraz pozycję spaloną Chytila, co skutecznie potwierdził VAR.

Mecz zakończył się rezultatem 2:0 dla Lille, a Marciniak znów udowodnił, że potrafi utrzymać kontrolę na boisku. Jedno jest pewne - jego umiejętności sędziowskie i zdolność do szybkiego podejmowania decyzji zasługują na uznanie, a w mediach społecznościowych dominowały pozytywne komentarze na temat jego pracy. To pokazuje, że dobre sędziowanie przeważnie pozostaje w cieniu, a o jego wadach mówi się głośniej. Ciekawi jesteśmy, jakie wyzwania czekają na Marciniaka w przyszłości!