"Tajemniczy" Andrzej Purtykowski. "Wtedy zapaliła mi się czerwona lampka"
2024-08-19
Autor: Anna
Jako osoba zajmująca się językiem, zdania konstruowane przez Andrzeja Purtykowskiego wzbudziły moją szczególną uwagę. Podczas tej stresującej rozmowy budu tylko częściowo logiczna, gdy on poinformował mnie, że moje dane osobowe są wykorzystywane – zna mój numer dowodu osobistego oraz PESEL. Powiedział również, że powiadomił policję o zaistniałej sytuacji.
Zaskakujące było, że nie próbował wymusić na mnie żadnych wrażliwych informacji, choć zadał pytanie o moje ewentualne drugie konto w innym banku, podając jego nazwę. Mówił, że powinienem otrzymać wiadomość z tego banku i zapytał, czy ją już dostałem. Odpowiedziałam, że otrzymałem SMS o zablokowaniu konta – to był moment, gdy w mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Na moje stwierdzenie, że żadna wiadomość nie przyszła, on wydawał się zdziwiony. Po chwili rozmowa się zakończyła.
Natychmiast skontaktowałem się z drugim bankiem, gdzie dowiedziałem się, że rozmowa z domniemanym przedstawicielem PKO BP była próbą wyłudzenia danych. Banki nigdy nie dzwonią do klientów, aby prosić o informacje. Ktoś – zapewne „Andrzej Purtykowski” – próbował włamać się na moje konto, ale dzięki systemom zabezpieczeń drugiego banku udało się zapobiec stratom.
Po rozłączeniu zaczęłam szukać w internecie numeru, z którego dzwoniono – okazało się, że wiele osób w tym samym czasie sygnalizowało ten numer jako próbę oszustwa.
Warto podkreślić, że większość cyberataków nie zostaje rozwiązana. Uważam się za osobę czujną, nie klikam w podejrzane linki, a nietypowe SMS-y natychmiast kasuję. Jako profesjonalistka w dziedzinie języka, byłam także przeszkolona w zakresie cyberbezpieczeństwa. Regularnie skanuję swój telefon i komputer na wypadek wirusów. Oczywiście dostaję również dziwne wiadomości, w których ktoś przedstawia się jako Choroba, a potem prosi o przelanie dużej kwoty pieniędzy na cele charytatywne.
Jest to bardzo ryzykowne zachowanie, a niektórzy mogą łatwo się dać wciągnąć w tę pułapkę. Statystyki mówią, że pomimo postępów w zakresie dostępu do internetu, nadal około 4 miliony Polaków nie korzysta z sieci. Cyberprzestępcy ciągle doskonalą swoje metody i wymyślają nowe sposoby wyłudzeń, a ich działalność wzrasta.
Zgodnie z danymi NASK, liczba niebezpiecznych domen rośnie w zastraszającym tempie, a organy ścigania okazują się mało skuteczne w walce z tą przestępczością. To oznacza, że zwykli obywatele są coraz bardziej narażeni na cyberataki i często pozostawiani są sami sobie bez wsparcia ze strony instytucji publicznych. Zachęcam wszystkich do zachowania czujności i sprawdzania wszelkich podejrzanych numerów – bezpieczeństwo online to nasza wspólna odpowiedzialność!