Kraj

"Tego ci lekarz nie powie". Jak został bohaterem wykładu Jerzego Zięby

2024-10-21

Autor: Ewa

Dziś. 21 października 2024, 06:12

- Jedna z uczestniczek miała guzka w piersi. Po trzech miesiącach stosowania naszego urządzenia zadzwoniła, że wszystko jest w porządku - relacjonuje organizatorka. Zanim zdążyłem się zorientować, już dotarły do mnie wieści o kolejnych cudownych metodach leczenia. Mimowolnie przeszedłem do historii konferencji "Tego ci lekarz nie powie". Od siebie dodam: i bardzo dobrze, że nie powie.

O godzinie 20:00 PreZero Arena w Gliwicach była pełna. Czuć było napięcie przed wystąpieniem Jerzego Zięby. Na scenie, oświetlonej przez reflektory, pojawił się człowiek, który zdobył wielu zwolenników i krytyków - magister inżynier Jerzy Zięba. Na mównicy pytał o mnie: "Gdzie jest pan Michał Janczura?". Stałem w ostatnim rzędzie, machając ręką. Niestety, nie udało mi się przyciągnąć jego uwagi, ponieważ sala była zbyt ciemna.

Kiedy ochroniarze wezwani przez jedną z organizatorek próbują mnie usunąć, publiczność zaczyna się irytować. Ostatecznie muszę opuścić salę, mimo że mówiłem, iż jestem z mediów i że pan Zięba zapraszał wszystkie redakcje do relacjonowania swojego wykładu. Pomimo różnorodnych argumentów, ochrona nie słuchała. Kiedy opuściłem salę, dowiedziałem się, że Jerzy Zięba nadal wołał moje nazwisko. Co wydarzyło się później, jeszcze bardziej mnie zaskoczyło.

PreZero Arena to nowoczesny obiekt, w którym odbywała się nie tylko konferencja, ale także targi zdrowia. Setki ludzi przybyło na wydarzenie, a godziny spędzone tam były pełne wrażeń. Na stoiskach oferowano różne „cudowne” produkty, między innymi generatory wodoru. Przedstawioną mi młoda kobieta relacjonowała, że to urządzenie leczy alergie dzięki wodórze, którego terapeutyczne właściwości miały zbawienny wpływ na zdrowie.

Stoiska przyciągały uwagę. Jedno z nich miało wygląd laboratorium przyszłości. Kobieta tłumaczyła, że generator wodoru pomaga w wielu chorobach, warto jednak dopytać o jego działanie i komercyjne intencje, gdyż ceny tych urządzeń były zawrotne. Koszt statycznego generatora to ponad 3 tysiące złotych, a jego przenośna wersja kosztowała 550 zł.

Przekonywano mnie, że wodór efektywnie zwalcza wolne rodniki i może leczyć choroby od kataru po nowotwory. Gdy pytałem o badania, otrzymałem odpowiedź, że „to nowe metody”, które są potwierdzone tylko w doświadczeniach pacjentów. Udało mi się zauważyć zamieszanie, które wywołały te informacje, w dodatku rozmowy z innymi wystawcami opierały się na wątpliwych twierdzeniach.

Podczas kolejnego stoiska, które odwiedziłem, zastałem mężczyznę, który roztrząsał cudowne działanie DMSO. Wyjaśniał, jak amerykańska lekarka leczy pacjentów w stanach terminalnych, przy pomocy 80-procentowego roztworu tego rozpuszczalnika. Przyznał jednak, że DMSO to produkt uboczny przemysłu drzewnego. To, co mówił, było wręcz nieprawdopodobne.

Później przysłuchiwałem się wykładom, wśród których był dr Jerzy Jaśkowski - kontrowersyjna postać, której zawieszono prawo wykonywania zawodu. Badał temat inwigilacji społeczeństwa przez nanoboty w farbach produkowanych w Chinach, co wywołało niepokój wśród słuchaczy.

Po wykładach, w korytarzu spotkałem Jerzego Ziębę, facet był otoczony grupą zwolenników. Wspólnie komentowali moją osobę, wcielając się w rolę ofiar rzekomego zamordyzmu w medycynie. Prosił o wsparcie przeciwko nowym regulacjom, które miałby rzekomo zakazać naturalnych metod leczenia.

Kilka dni po wydarzeniu Jerzy Zięba na swoim YouTube nazwał brak relacji z konferencji „ciekawym zjawiskiem”. Obiecałem sobie, że jako wolny dziennikarz, przekażę całą prawdę na temat wydarzeń w Gliwicach. Jak można ulec chwilowym zachciankom pseudonaukowców? Rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona, a walka ze szarlatanami jest niezmiernie ważna w dobie dezinformacji.