Kraj

"To jest bandytyzm psychiczny". Dlaczego zniewolona Małgorzata nie poprosiła o pomoc?

2024-09-06

Autor: Andrzej

Małgorzata poznała Mateusza J. przez internet, z nadzieją na prawdziwą miłość. Przeprowadziła się do malowniczej wsi w Dolnym Śląsku, Gaiki, nie spodziewając się, że to właśnie ta decyzja zapoczątkuje jej prawdziwy koszmar.

Przez ponad pięć lat była przetrzymywana w budynku gospodarczym obok jego domu. Mateusz J., dziś 35-letni mężczyzna, według prokuratury, stosował wobec niej brutalne metody: głodził, bił, dusił, a także wielokrotnie gwałcił.

Małgorzata żyła w straszliwych warunkach, zmuszona do korzystania z wiadra oraz pozbawiona dostępu do światła. W relacji przedstawionej przez Łukasza Kaźmierczaka z portalu MyGlogow.pl, kobieta mówiła, że była wyprowadzana jedynie w kominiarce, by wykąpać się, a ciepłą wodę miała tylko wtedy, gdy się dobrze zachowywała.

Jej dramat zakończył się kilka dni temu, gdy po tym, jak złamała bark, trafiła do szpitala i w końcu zdecydowała się ujawnić prawdę o swoim tragicznych przeżyciach. Dlaczego nie zrobiła tego wcześniej? Badacze wskazują, że kobiety często zostają w takich toksycznych związkach z powodów emocjonalnych i finansowych.

Prof. Brunon Hołyś, wiktymolog, w rozmowie z Radiem Zet wskazał na typ osobowości ofiary, którą Mateusz J. mógł wybrać, tłumacząc, że są to osoby bezbronne i podatne na manipulację. Ekspert zwrócił uwagę, że oprawca mógł chcieć leczyć swoje kompleksy poprzez dominację nad Małgorzatą.

Wielu z nas zadaje sobie pytanie, co się dzieje w umysłach osób, które decydują się na taką przemoc. Te relacje często kończą się tragicznie, a ofiary czują, że nie mają wyjścia. Zachowanie rodziców Mateusza J. również budzi kontrowersje; niektórzy uważają, że musieli wiedzieć o przemocowym zachowaniu syna i woleli milczeć, by nie zaszkodzić jego reputacji.

To, co wydarzyło się w Gaikach, powinno być przestroga dla innych. Jak podkreślił prof. Hołyś, niezbędna jest edukacja w zakresie bezpieczeństwa oraz umiejętności radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach. Nauka, jak prosić o pomoc i dzielić się swoimi dramatycznymi doświadczeniami, może uratować życie wielu osobom.

Mateusz J. obecnie przebywa w areszcie tymczasowym, grozi mu do 25 lat więzienia. Małgorzata znajduje się w szpitalu psychiatrycznym, gdzie otrzymuje pomoc i wsparcie. Ta historia musi być przestroga, byśmy jako społeczeństwo byli bardziej czujni i gotowi pomagać tym, którzy znajdują się w podobnych sytuacjach.