Finanse

"To najgorszy scenariusz dla Rosji!" Saudyjski książę odmówił Putinowi

2024-10-14

Autor: Ewa

Miesiąc miodowy w stosunkach Rosji z Arabią Saudyjską, kluczowym sojusznikiem Kremla na rynku ropy, może dobiegać końca – informuje "The Moscow Times". Sytuacja stała się napięta po tym, jak książę koronny Arabii Saudyjskiej, Mohammed bin Salman, odmówił zaproszenia na szczyt BRICS, który odbędzie się w dniach 22-24 października w rosyjskim Kazaniu.

Minister spraw zagranicznych Rosji, Siergiej Ławrow, wyraził nadzieję na obecność bin Salmana na tym „najważniejszym wydarzeniu w historii rosyjskiej polityki zagranicznej”, jednak Rijad wyraźnie odmówił.

Doradca Kremla, Jurij Uszakow, potwierdził, że Arabia Saudyjska wyśle swojego ministra spraw zagranicznych, nie ujawniając jednak szczegółowych przyczyn decyzji księcia. Uszakow zasugerował, że istnieje presja ze strony państw zachodnich, które grożą konsekwencjami w przypadku wizyty saudyjskiego przywódcy w Kazaniu.

Arabia Saudyjska, która nie dołączyła do zachodnich sankcji przeciwko Rosji w związku z agresją na Ukrainę, pozostaje istotnym partnerem Rosji na rynku naftowym. Po interwencji administracji prezydenta USA, Joe Bidena, Saudyjczycy zgodzili się ograniczyć dostawy ropy o 2 miliony baryłek dziennie, co wydawałoby się zaskakujące w kontekście zależności Rosji od Arabii Saudyjskiej.

Czy Arabia Saudyjska zadaje teraz cios Rosji?

W ciągu ostatnich dwóch lat nastroje w Rijadzie zaczęły się zmieniać. Królestwo, obawiając się spadku swoich udziałów w rynku, planuje zwiększenie produkcji ropy pomimo możliwości utrzymywania niskich cen przez dłuższy czas – donosi "Financial Times". Saudyjski minister energii, książę Abdulaziz bin Salman, wyraził zaniepokojenie brakiem realizacji zobowiązań przez niektóre państwa OPEC+, w szczególności Kazachstan i Irak, i ostrzegł, że cena baryłki może spaść nawet do 50 dolarów.

Ekspert z London School of Economics, Luke Cooper, ocenia, że spadek cen ropy do poziomu sprzed kilku lat to "najgorszy możliwy scenariusz dla Rosji", ponieważ znacznie skomplikuje finansowanie machiny wojennej Putina. W tegorocznym budżecie Moskwy zakładano cenę 70 dolarów za baryłkę, a w przyszłym roku przewiduje się podobny poziom (69,7 dolara).

Co więcej, Arabia Saudyjska, w przeciwieństwie do Rosji, jest lepiej przygotowana do przetrwania okresu taniej ropy, dzięki tańszym kosztom wydobycia. Saudyjskie pola naftowe leżą znacznie bliżej powierzchni niż syberyjskie złoża w wiecznej zmarzlinie. Rijad ma także możliwość szybkiego zwiększenia produkcji, co umożliwi mu rekompensowanie strat cenowych w krótkim czasie.

W obliczu rosnącej niepewności w globalnym rynku ropy i geopolitycznych napięć, nadchodzące miesiące mogą przynieść znaczące zmiany w relacjach Wschód-Zachód oraz na rynku energetycznym. Czy Rosja zdoła utrzymać swoje wpływy w obliczu tak poważnych wyzwań? To pytanie, które z pewnością przestaje być jedynie teoretyczne.