Tragedia na drodze: 17-latek zginął po potrąceniu, drugi kierowca uciekł!
2025-08-02
Autor: Magdalena
Maksymilian, obiecujący uczeń, nie wróci do domu
24 stycznia 2024 roku o godzinie 7:00 rano, nastąpił tragiczny wypadek, który zmienił życie wielu ludzi. Maksymilian, 17-letni uczeń szkoły w Tarcach, przechodził przez pasy na drodze do przystanku, gdy nagle zdarzyła się katastrofa, która zakończyła jego życie.
Feralne chwile na przejściu dla pieszych
Chłopak został potrącony przez kierowcę seata, który zatrzymał się, próbując udzielić pomocy. Jednak Maksymilian w wyniku uderzenia upadł na drugi pas ruchu, gdzie został dosłownie wciągnięty pod koła innego pojazdu. Świadek zdarzenia zauważył, że chłopak wciąż oddychał, a pomoc ratowników dotarła na miejsce, ale niestety obrażenia były tak ciężkie, że nie udało się go uratować.
Nie do wiary: kierowca drugiego auta nie zatrzymał się!
Zrozpaczona matka Maksymiliana, Anita Langner, nie może uwierzyć w bezduszność kierowcy drugiego samochodu, który odjechał z miejsca wypadku. "To niewyobrażalne, jak można być tak bezdusznym!" – lamentuje kobieta. Jej syn zmarł na skutek ciężkich obrażeń wielonarządowych.
Jak ustalono winowajcę?
Odpowiedzialność za wypadek spadła na 56-letniego kierowcę seata, mieszkańca Jarocina. Mężczyzna wracał z nocnej zmiany i nie zauważył chłopaka na pasach. Jego bezsilność wobec tragedii była przerażająca, a biegli lekarze potwierdzają, że obrażenia Maksymiliana były na tyle poważne, że nie miałyby znaczenia dalsze okoliczności.
Sąd w Jarocinie: kontrowersyjny wyrok!
Sąd Rejonowy w Jarocinie skazał kierowcę na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata, mimo że groziło mu do ośmiu lat za kratami. Sędzia Maciej Gruchalski argumentował, że trudne warunki pogodowe mogły przyczynić się do wypadku, a także wskazał na częściowe przyczynienie się Maksymiliana do katastrofy. Nie orzeczono zakazu prowadzenia pojazdów.
Matka wstrząśnięta wyrokiem
Po ogłoszeniu wyroku mama chłopca była w szoku. "To jest kpina! Rok w zawieszeniu? Za zabicie psa w tym kraju dostaje się więcej!" – wykrzyczała, wychodząc z sali sądowej. Wciąż ma nadzieję na sprawiedliwość, zwłaszcza w kontekście nieuchwytnego kierowcy, który uciekł z miejsca zdarzenia.
Apel o sprawiedliwość
"Wierzę, że prawda w końcu zwycięży" – dodała Anita Langner, apelując o dalsze działania w sprawie poszukiwanego sprawcy. W obliczu takiej tragedii społeczeństwo nie może pozostawać obojętne.