Sport

Tragiczna śmierć gwiazdora kulturystyki. Żona opowiedziała o ostatnich chwilach

2024-09-12

Autor: Jan

Illia Jefimczyk, utalentowany kulturysta i influencer, opuścił Białoruś w wieku 18 lat, aby rozwijać swoją karierę w Czechach. Tam spotkał Eda Conorsa, jednego z najbardziej znanych promotorów fitnessu, który zachęcił go do przeprowadzki do Stanów Zjednoczonych. Jefimczyk, ważący 158 kilogramów i mierzący 185 centymetrów, osiągnął imponujące wyniki, w tym 317 kilogramów w przysiadzie i martwym ciągu oraz 272 kilogramów na ławce.

„Kulturystyka była dla mnie sposobem, aby pokazać, że jeśli w coś wierzymy i ciężko pracujemy, możemy osiągnąć wszystko” – mówił Jefimczyk. Jego misją było inspirowanie innych do pokonywania osobistych barier i dążenia do samorozwoju.

Niestety, 6 września, podczas treningu, nagle stracił przytomność. Jego żona, Anna, natychmiast przystąpiła do resuscytacji. Pomimo szybkiego przybycia służb medycznych i transportu helikopterem do szpitala, Illia nie udało się uratować. Zmarł kilka dni później, a lekarze potwierdzili zawał serca.

W obliczu tej tragedii, Anna Jefimczyk postanowiła podzielić się swoimi emocjami: "Byłam przy nim, gdy to się wydarzyło. Cały czas modliłam się, mając nadzieję, że Illia wróci do nas, ale usłyszałam najgorszą wiadomość – śmierć mózgu". Jej słowa poruszają i ukazują, jak kruchy jest ludzkie życie, niezależnie od sukcesów czy osiągnięć.

Illia Jefimczyk był nie tylko sportowcem, ale również osobą, która inspirowała wielu swoim podejściem do życia. Jego śmierć wstrząsnęła społecznością kulturystyki, a także wieloma fanami, którzy śledzili jego podróż. Niezapomniane wspomnienia o Illii i jego pasji do sportu będą na zawsze zapisane w sercach tych, którzy go znali.