Tragiczne wydarzenia w Radymnie: Dorota zginęła w brutalnym ataku
2025-08-02
Autor: Jan
Dramat na drodze do kościoła
Czwartek, 31 lipca, dzielnica Tysiąclecia w Radymnie. Zwykle spokojna atmosfera została brutalnie zakłócona, kiedy 36-letni Mateusz R. wyszedł z domu rozdrażniony i ruszył na spacer, który zakończył się w tragedii.
Niewinna ofiara
W okolicach godziny 14:00, gdy Dorota, 58-letnia mieszkanka pobliskiej kamienicy, zmierzała na adorację do kościoła, stała się ofiarą niewyjaśnionego ataku. Sąsiadka opowiada: "To była spokojna kobieta, znałam ją całe życie. Zniknęła jakby z rodziny...".
Brutalny atak bez powodu
Śledztwo prowadzone przez policję ujawnia, że Dorota została zaatakowana całkowicie bez powodu. Ślady na chodniku wskazują na dramatyczny przebieg wydarzeń - kobieta próbowała uciec, lecz napastnik nie okazał żadnej litości.
Heroiczne próby uratowania życia
Wstrząśnięci świadkowie relacjonują, że atakujący bił ją bez opamiętania, a kiedy wszyscy zdali sobie sprawę z tego, co się dzieje, Dorota leżała już cała we krwi. Mieszkaniec sąsiedniego bloku złapał Mateusza R. i doprowadził go na komisariat.
Kontrowersje wokół akcji ratunkowej
Inna niepokojąca historia pojawiła się w związku z akcją ratunkową. Niektórzy twierdzą, że Dorota spadła z noszy podczas transportu do karetki, ale na razie nie potwierdzono tych informacji.
Zagubiony i niebezpieczny
Mateusz R. miał wcześniejsze problemy ze zdrowiem psychicznym i był hospitalizowany dwukrotnie. Jego matka zgłosiła policji, że syn przestał przyjmować leki i był coraz bardziej nieobliczalny.
Miasto w żalu
Radymno pogrążyło się w smutku. Sąsiedzi rozmawiają o tragicznym zdarzeniu, które mogło dotknąć każdego z nich. Pani Dorota była wdową, bliską osobą dla wielu, a jej ostatnie marzenia o emeryturze nigdy się nie spełnią.
Śledztwo trwa
Sprawą zajmuje się prokuratura z Jarosławia, a Mateusz R. trafił do szpitala. W najbliższym czasie spodziewać się można decyzji dotyczących jego dalszego losu.