Tragiczny wypadek na rondzie Tybetu: Tomasz U. usłyszał poważne zarzuty
2024-10-11
Autor: Katarzyna
W środę, przed godziną 6 na rondzie Tybetu w Warszawie, doszło do dramatycznego wypadku. Tomasz U. potrącił 48-letniego pieszego, który w wyniku odniesionych obrażeń trafił do szpitala w ciężkim stanie. Mężczyzna miał otwarte złamania i został znaleziony aż 80 metrów od przejścia dla pieszych. Na miejscu wylądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Piotr Skiba, rzecznik prokuratury, podał szczegóły dotyczące zarzutów. Tomasz U. usłyszał zarzut spowodowania wypadku, który realnie zagrażał życiu pokrzywdzonego, co miało miejsce w związku z niedostosowaniem prędkości do panujących warunków. Ustalono również, że sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia, a po ucieczce zażył substancję psychoaktywną - amfetaminę. Jak zaznaczono, Tomasz U. działał naruszając zakaz prowadzenia pojazdów, orzeczony mu przez sąd na trzy lata, a który obowiązywał od 24 sierpnia 2024 roku.
Za te przestępstwa mężczyźnie grozi do 16 lat więzienia za spowodowanie wypadku i do trzech lat za posiadanie narkotyków. W trakcie przesłuchania, Tomasz U. częściowo przyznał się do winy. Prokuratura złożyła wniosek o tymczasowy areszt na trzy miesiące, na co sąd się zgodził. W uzasadnieniu decyzji wskazano na wysokie ryzyko ucieczki oraz możliwość mataczenia w sprawie.
Dodatkowo, w sprawie pojawił się nowy świadek, kierowca, który jechał za sprawcą wypadku. Świadek stwierdził, że Tomasz U. poruszał się z prędkością około 70 km/h. Prokurator Skiba zaznaczył, że na dalszym etapie śledztwa będą prowadzone badania dotyczące rzeczywistej prędkości jazdy w momencie zdarzenia. Warto dodać, że w chwili wypadku, Tomasz U. był sam w samochodzie.
Niedługo po wypadku, Tomasz U. został odnaleziony w swoim mieszkaniu, gdzie ujawniono niewielką ilość narkotyków - ok. dwóch gramów amfetaminy. Ustalono, że sprawca po wypadku oddalił się, porzucając samochód, do którego kluczyki i telefon komórkowy wyrzucił w lesie pod Pruszkowem.
Nie można zapomnieć, że Tomasz U. ma już na swoim koncie tragiczny wypadek sprzed czterech lat. W 2020 roku, jako kierowca miejskiego autobusu, doprowadził do katastrofy, w której zginęła jedna osoba, a kilkanaście zostało rannych. Wówczas również zarzucono mu naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Czy Tomasz U. poniesie konsekwencje za swoje czyny? Czy wymiar sprawiedliwości weźmie pod uwagę jego przeszłość? Sprawa z pewnością będzie miała swoje echa w społeczeństwie i wzbudzi wiele emocji.