Sport

Trener Widzewa zdegustowany po dramatycznym meczu w Białymstoku

2025-07-28

Autor: Katarzyna

Widzew Łódź stawił czoła swojej drugiej szansie na zwycięstwo w PKO Ekstraklasie na stadionie Jagiellonii Białystok. Rozpoczęli dobrze – dzięki dwóm bramkom Sebastiana Bergiera odwrócili wynik z 0:1 na 2:1 i wydawało się, że wrócą do Łodzi z kompletem punktów. Niestety, los zadrwił z drużyny, która w doliczonym czasie gry straciła dwie bramki, w tym decydujący gol od Jesusa Imaza.

Trener Sopić komentuje sytuację

- Oddaliśmy Jagiellonii prezent. Początek meczu był dla nas katastrofalny, jednak do 90. minuty graliśmy naprawdę dobrze. Trudno ocenić, która drużyna była lepsza, ale na końcu to my popełniliśmy kilka infantylnych błędów - powiedział po meczu trener Željko Sopić, wyraźnie zdegustowany wynikiem.

Kto zawinił?

Zarówno Rafał Gikiewicz, jak i Mateusz Żyro przyczyniło się do straty decydującej bramki. Utrzymanie się dyscypliny było kluczowe, a po wyrównującym golu Imaza sytuacja dla Widzewa również była nieco kontrowersyjna. Choć trener Sopić nie wskazał palcem winnych, zauważył brak odpowiedzialności w obronie.

- Wiem, kto miał pilnować Imaza, ale nie zamierzam wskazywać palcem. Takie rzeczy rozmawia się w szatni. Musimy skupić się na tym, jak absurdalnie doszło do rzutu rożnego. Mamy zasady, których musimy się trzymać - dodał trener.

Analiza niewykorzystanych sytuacji

Sopić podkreślił, jak istotne są analizy po meczach, zwłaszcza po takich dramatycznych końcówkach. - Widzimy to przez pryzmat ostatnich pięciu minut. Nie mogliśmy dopuścić do takiej straty bramek. To lekcja, z której musimy wyciągnąć wnioski - podsumował rozczarowany Chorwat.

Widzew wraca do Łodzi z pustymi rękami, a pytania dotyczące strategii i dyscypliny w drużynie będą dominować nadchodzące dni.