Turbulencje w Wielkiej Brytanii: Premier nazywany 'tchórzem bez honoru'
2025-10-21
Autor: Tomasz
Rozpoczynająca się w czwartek kontrowersja w brytyjskim futbolu wywołała prawdziwą burzę. Klub Aston Villa postanowił nie wpuszczać kibiców izraelskiej drużyny Maccabi Tel Awiw na mecz zaplanowany na 6 listopada. Decyzja ta, podjęta przez Safety Advisory Group (SAG) po konsultacjach z miejscową policją, miała swoje korzenie w obawach o potencjalne zamieszki na ulicach Birmingham.
Władze powołały się na tragiczne wydarzenia z Amsterdamu sprzed roku, gdzie podczas meczu Ajaksu z Maccabi doszło do brutalnych starć. Tym razem ruszyła fala krytyki ze strony polityków wobec decyzji o zakazaniu wstępu, co stało się doskonałym pretekstem do politycznej rozgrywki.
Premier Starmer wyraża oburzenie
Keir Starmer, lider Partii Pracy, szybko zabrał głos, określając krok Aston Villi jako 'złą decyzję'. Na portalu społecznościowym zaznaczył, że antysemityzm nie ma miejsca na brytyjskich ulicach i wezwał policję do zapewnienia bezpieczeństwa dla wszystkich fanów.
Wyrażając swoje obawy, Starmer rzucił cień na policję i władze lokalne, co zadaje pytanie: czy z góry zakłada, że podczas meczu mogą wystąpić antysemickie incydenty, tak jak w Amsterdamie?
Reakcje społeczności muzułmańskiej i politycznej
W Birmingham nie brakowało głosów wsparcia dla decyzji władz. Ayoub Khan, niezależny polityk, krytykował Starmera za jego próbę wpływania na lokalne decyzje. Podkreślił, że miejscowa policja lepiej ocenia sytuację niż premier siedzący w Downing Street.
Khan, sam muzułmanin, nawiązał do walczącej atmosfery w mieście, w którym aż 30% mieszkańców to osoby muzułmańskie. W ciągu ostatnich miesięcy miały tam miejsce liczne protesty pro-palestyńskie.
Krytyka ze strony opozycji
Konserwatyści nie przepuścili okazji, by skrytykować decyzję rządu. Robert Jenrick, minister sprawiedliwości w gabinecie cieni, nazwał Starmera 'tchórzem bez ani krzty honoru'. Kemi Badenoch, liderka Partii Konserwatywnej, zapytała, czy premier zadba o bezpieczeństwo Żydów w Wielkiej Brytanii.
W kontekście rosnących napięć, Nigel Farage zwrócił uwagę, że decyzja z Birmingham wynosi kwestię dyskryminacji rasowej na zupełnie nowy poziom.
Izrael reaguje na oskarżenia
Izrael również postanowił zabrać głos w tej sprawie. Gidon Sa'ar, minister spraw zagranicznych, potępił decyzję brytyjskich władz i domagał się jej wycofania.
Emily Damari, kibicka Maccabi, której dramatyczna historia zdobyła międzynarodową uwagę, również wyraziła swoje oburzenie. W obliczu zakazu wstępu apelowała o przemyślenie decyzji i podkreśliła, że futbol powinien łączyć ludzi, a nie dzielić.
Cisza ze strony rodziny królewskiej
Wyraźną ciszę w tej sprawie zachował książe William, który już 6 listopada będzie w Rio de Janeiro. Tymczasem opinia publiczna w Wielkiej Brytanii czeka na jego reakcję na decyzję o zakazie wstępu dla izraelskich kibiców.