Ukraina czeka na zielone światło od Wielkiej Brytanii? "Absurdalne ograniczenia"
2024-08-26
Autor: Magdalena
Brytyjski dziennik "The Guardian" informuje, że Ukraina oczekuje na zgodę Wielkiej Brytanii na użycie pocisków dalekiego zasięgu Storm Shadow, które miałyby być wykorzystane do ataków na cele wewnątrz Rosji. Władze ukraińskie liczą, że taki krok zmusi Rosję do zaprzestania działań wojennych.
Gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM, w rozmowie z "Faktem" oznajmił, że "to zbyt daleko idący wniosek". Podkreśla, że Ukraina jest niedostatecznie uzbrojona przy obecnych ograniczeniach.
— Trudno prowadzić walkę jedną ręką związana. Rosja w nocnych atakach pokazuje, że atakuje z dalekich dystansów. Ukraina musi być w stanie neutralizować tego rodzaju zagrożenia, ponieważ jest w tej chwili bezbronna — stwierdził gen. Polko.
Ekspert zauważa, że Rosja atakuje ukraińską infrastrukturę krytyczną bez obawy o konsekwencje. — Jeżeli Ukraina otrzyma zgodę na użycie tych środków, sytuacja może przypominać blokadę na Morzu Czarnym, gdzie Rosja była zmuszona zrezygnować z ekonomicznej dominacji — dodał.
W połowie sierpnia "Ukrainska Prawda" informowała, że to Stany Zjednoczone zablokowały zgodę Wielkiej Brytanii na przekazanie odpornym pocisków. Obawy prezydenta Joe Bidena dotyczą ryzyka eskalacji konfliktu. Jak oznajmiło "The Telegraph", decyzja o użyciu Storm Shadow zależy także od Francji, która współpracuje z Wielką Brytanią w produkcji tych pocisków. Mimo to, Ukraina intensywnie naciska na Wielką Brytanię, pytanie brzmi: czy ta się zgodzi?
— Nastroje się zmieniają. Widać to po działaniach, jakie miały miejsce do tej pory. Na przykład, dostawy hełmów z Niemiec, które wcześniej były kontrowersyjne, teraz traktowane są jako norma. Ukraina uzyskuje coraz bardziej zaawansowane systemy i może operować w rejonie Kurska, co pokazuje nową strategię — przekonuje gen. Polko.
Niedawno w Polsce odnotowano również incydent z niezidentyfikowanym obiektem, który wleciał na terytorium kraju. To kolejny element dynamicznej sytuacji w regionie, w którym napięcia są coraz bardziej odczuwalne. Kijów alarmuje, a mieszkańcy terenów przygranicznych obawiają się o swoje bezpieczeństwo.