Ukraina: Surowcowe Eldorado w Zasięgu Ręki, Ale Konflikt Przeszkodą
2025-02-21
Autor: Piotr
Administracja Donalda Trumpa ma nadzieję, że 50% przychodów z wydobycia ukraińskich metali ziem rzadkich trafi na konto Stanów Zjednoczonych. To miałoby być jednym z kluczowych warunków zakończenia wojny wywołanej przez Rosję. Prezydent Ukrainy zdecydowanie odrzuca tę propozycję, uznając, że nie odpowiada ona długofalowym interesom jego kraju, mimo że Biały Dom wierzy, że wkrótce dojdzie do porozumienia. Według Waszyngtonu to 'historyczna okazja' dla Kijowa i szansa na zapewnienie 'długoterminowego bezpieczeństwa'.
Jednak wydobycie nie będzie proste, zwłaszcza że część złóż znajduje się na terenach okupowanych przez Rosję. Jak mówi profesor Adam Piestrzyński z AGH w Krakowie, Ukraina dysponuje ogromnym potencjałem surowcowym, stojącym w kontraście do wyzwań związanych z prowadzeniem wydobycia w warunkach wojny.
Ukraina ma wiele surowców, których brakuje w Europie, w tym liczne złoża tytanu i manganu. Tytan jest kluczowym materiałem w przemyśle, w tym do budowy atomowych łodzi podwodnych, a Ukraina posiada około 30% znanych na świecie złóż tytanu. W Europie brakuje także grafitu, niezbędnego w elektrotechnice oraz przy produkcji nowoczesnych baterii.
Nie możemy zapominać o rudach żelaza, których Ukraina ma 52 złoża, każde przekraczające miliard ton zasobów. W Polsce jest tylko jedno takie złoże, które nie jest eksploatowane ze względu na dużą głębokość. W Ukrainie jednak większość złóż znajduje się blisko powierzchni, co może ułatwić ich wydobycie.
Wiele osób zaczyna dostrzegać logiczne podstawy działań Trumpa, który dąży do dostępu do ukraińskich surowców. Eksperci wskazują na budzącą potrzebę rozwagi. Przecież każdy złom nie może być tylko szacowany na miliardy ton; wymagają właściwego rozpoznania, co nie zawsze było realizowane, zwłaszcza w czasach ZSRR.
W kontekście rosnącego głodu surowców w Europie, Ukraina posiada cztery duże złoża litu, z których dwa leżą w rejonie konfliktu. Lit jest kluczowy dla produkcji baterii do samochodów elektrycznych, co sprawia, że złoża te mają ogromne znaczenie gospodarcze. Jednocześnie ceny surowców, jak lit, mogą gwałtownie się zmieniać, co wpływa na ich przyszłą wartość.
Z danych wynika, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy cena litu spadła o 80%. W obliczu tak szybkich zmian w gospodarce, wiele inwestycji może się stać nieopłacalnych. Każda decyzja wymaga gruntownego przemyślenia, a realia polityczne oraz militarne stawiają pod dużym znakiem zapytania przyszłość takich projektów.
Problem z inwestycjami w Ukrainie jest także związany z brakiem odpowiedniej infrastruktury, która w wyniku działań wojennych została zniszczona. Dla przykładu zakład Azowstal w Mariupolu, kluczowy dla przemysłu metalowego, został doszczętnie zniszczony.
Ale nawet po zakończeniu konfliktu, inwestorzy będą obawiać się rosyjskich bombardowań. Bezpieczeństwo to kluczowy warunek rozwoju przemysłu surowcowego. Pytanie, kto będzie chciał inwestować miliardy dolarów wiedząc, że każda chwila niesie ze sobą ryzyko ataku?
Znajdujemy się w sytuacji, w której szumnie zapowiadane wydobycie naszych zasobów może nie dojść do skutku, jeśli nie zostanie zapewniona stabilność polityczna w regionie. Ukraina posiada bogate złoża uranu, niklu, kobaltu, a także kaolinu, ale ich rozwój w kontekście bieżących wydarzeń w kraju wydaje się problematyczny. Jeśli obce inwestycje nie przyjdą, to niewykorzystane bogactwa naturalne będą czekać na lepsze czasy, co sprawia, że przyszłość ukraińskiego przemysłu surowcowego pozostaje niepewna. Czas pokaże, czy Ukraina zyska status surowcowego eldorado, czy rozmowy między mocarstwami wezmą górę nad realiami. W tym kontekście warto pamiętać, że historia surowców w Ukrainie nierzadko była kształtowana przez politykę i wojny.