Ukraińcy w Polsce nie mają złudzeń. "Zapomniano o nas"
2024-10-17
Autor: Agnieszka
- To dobry chłopak, zawsze daje z siebie wszystko. Charakter, oddanie 100 proc. siebie. Szkoda, że Śląskowi idzie gorzej w tym sezonie niż w poprzednim. Oby się odbili - mówi Andriej, gdy rozmawiamy przed meczem z Cracovią. To było kilka dni przed najważniejszymi dla niego meczami, już wtedy zapowiadał, że 14 października sam pojawi się na wrocławskim stadionie, który tym razem będzie oświetlony na żółto, aby uczcić Ukrainę.
To tylko i aż piłka nożna, ale w Ukrainie dawno już wykroczyła poza ramy sportowej rywalizacji. Przeszkoda wywołana konfliktem zbrojnym sprawiła, że Ukraińcy w Polsce odczuwają silną potrzebę jedności oraz wsparcia. W miastach takich jak Wrocław i Poznań, społeczności ukraińskie dynamicznie się rozwijają. Na przykład, według szacunków wrocławskiego magistratu, w stolicy Dolnego Śląska mieszka obecnie około 80 tysięcy Ukraińców, którzy przyjechali po 24 lutego 2022 roku.
Niektórzy zostali na długo, mimo że przyjechali tylko "na chwilę". Ludzie tacy jak Andriej pragną wrócić do Kijowa, ale pozostanie w Polsce wiąże się z lepszymi możliwościami pracy i życia.
Na poznańskim stadionie czuć napięcie i radość. W tramwaju dominują Gruzini, ale już pod stadionem jest więcej Ukraińców. Flagi Ukrainy i Gruzji powiewają razem, co jest symbolem jedności przeciwko wspólnemu wrogowi. Każde skandowanie "Ukraina! Ukraina!" jest manifestacją notorycznej potrzeby wsparcia dla Ukrainy i przypomnieniem o wojnie, która niestety trwa.
Mimo zimna, tłum kibiców żarliwie wspiera swoją drużynę. Odbywa się to w atmosferze zupełnie innej niż standardowy mecz piłkarski. Wiele osób nie jest tu tylko dla piłki nożnej, ale aby poczuć dumę i wspólnotę z innymi, podobnie myślącymi ludźmi.
"Jeszcze do nas, bracia Ukraińcy, uśmiechnie się dola" - te słowa ukraińskiego hymnu są nie tylko przyśpiewką, ale również głosem nadziei na zakończenie wojny i lepsze jutro. Po meczu z euforią w sercach, zawodnicy zbliżają się do trybun, aby świętować z kibicami. Żaden z nich nie opuszcza stadionu, gdyż ten moment jedności jest dla nich niezwykle ważny, zwłaszcza gdy kolejny dzień przynosi znowu codzienność pełną obaw.
"Mieszkam tu od dziewięciu lat. Ludzie są mili i pomocni. Wszyscy chcemy czuć się jak w domu, ale wojna nie przestaje się toczyć. Nasi rodacy w Ukrainie potrzebują wsparcia, a my nie możemy o tym zapomnieć!" - mówi Roman, który przybył do Polski, pozostawiając rodzinę w Ukrainie. Jego głos odzwierciedla to, co czują tysiące Ukraińców - pragnienie normalności w rzeczywistości, która nieustannie przynosi ból.
Mimo że mecz kończy się remisem, emocje są daleko od zera. Każda minuta wspólnej radości to także chwila do refleksji nad codziennymi trudnościami, z jakimi borykają się Ukraińcy w Polsce. Andriej po meczu wraca do obowiązków, ale z nadzieją, że historia o walce i jedności jego narodu będzie wciąż żywa. Takich jak on jest wielu – wszystkich ich łączy coś więcej niż tylko chęć oglądania piłki. To przywiązanie do miejsca, które stało się ich nowym domem w obliczu trudnych czasów.