USA. Pierwsza kara śmierci za syndrom dziecka potrząsanego! Po 22 latach mężczyzna odpowie za śmierć swojej dwuletniej córki
2024-10-14
Autor: Magdalena
Wstrząsające wydarzenia z Teksasu: 17 października ma odbyć się egzekucja Roberta Robersona, skazanego za morderstwo swojej dwuletniej córeczki, Nikki.
W dniu 30 stycznia 2002 roku Roberson miał pełnić opiekę nad swoją córką. Z jego zeznań wynika, że włączył telewizor, a następnie położył się z dzieckiem w łóżku. Obudził się po kilku godzinach, słysząc płacz. Twierdził, że uznał, iż dziewczynka spadła z łóżka, bowiem miała krew na ustach i siniak pod brodą. Po dwóch godzinach obserwacji stanu dziecka, kiedy zaniepokojony stwierdził, że jest sinawa i nie reaguje, zanieśli ją do szpitala. Tam postawiono mu zarzut morderstwa, a w 2003 roku został skazany.
W trakcie procesu lekarze przedstawili swoje obiekcje. Doktor Janet Squires zauważyła, że obrażenia Nikki wskazują na syndrom dziecka potrząsanego. Z kolei lekarz sądowy podkreślił, że przyczyną jej śmierci były poważne obrażenia głowy, spowodowane użyciem narzędzia.
Obrońcy Robersona argumentują, że lekarze popełnili błąd w diagnozowaniu tego przypadku. Twierdzą, że jego zachowanie w szpitalu mogło być mylnie odczytane jako oznaka winy, podczas gdy Roberson w 2018 roku zdiagnozowano autyzm, co mogło wpłynąć na jego reakcję. Według nich, śmierć dziecka spowodowane była zapaleniem płuc, które przekształciło się w sepsę, co mogło wywołać inne objawy.
Niezwykle istotne jest, że jeśli egzekucja Robersona zostanie zrealizowana, będzie to pierwszy przypadek w historii Stanów Zjednoczonych, w którym kara śmierci ma być wykonana na podstawie wyroku skazującego z powodu syndromu dziecka potrząsanego. To budzi wiele kontrowersji oraz debat dotyczących sprawiedliwości i sposobów, w jakie traktowane są przypadki związane z przemocą wobec dzieci. Tysiące aktywistów i organizacji, takich jak Innocence Project, domagają się ponownego rozpatrzenia sprawy Robersona, wskazując na wątpliwości dotyczące dowodów i procedur sądowych.