USS Nimitz: Zaskakująca utrata myśliwców w błyskawicznym tempie!
2025-10-27
Autor: Anna
Rynki lotnicze zadrżały, gdy 26 października doszło do dwóch niespodziewanych incydentów na pokładzie lotniskowca USS Nimitz. Pierwszy z nich to katastrofa śmigłowca MH-60R Seahawk, który runął do morza o godzinie 14:45 czasu lokalnego. Ten niesamowity maszynowy wojownik, zaprojektowany do zwalczania okrętów podwodnych oraz działań poszukiwawczo-ratowniczych, wciąż miał przed sobą wiele do zrobienia.
Jednak to nie był koniec złych wieści! Zaledwie pół godziny później, o 15:15, myśliwiec F/A-18F Super Hornet, operujący z 22. Dywizjonu uderzeniowego Fighting Redcocks, również uległ katastrofie, spadając do fal oceanu.
Na szczęście służby ratunkowe działały niemal błyskawicznie, ratując wszystkich pięciu członków załóg obu maszyn. Dzięki sprawnej akcji ratunkowej, wszyscy uratowani są w stabilnym stanie – bez zagrożeń dla życia!
Mimo że praca na pokładzie lotniskowca to codzienny chleb marynarzy, zagrożenia związane z operacjami lotniczymi są ogromne. Warunki morskie oraz sama konstrukcja okrętu potrafią być bezwzględne - to nie jest miejsce na błędy. Utrata dwóch maszyn w ciągu zaledwie pół godziny to wydarzenie, które zdarza się niezmiernie rzadko, a podejrzenia, że złe warunki pogodowe mogły odegrać kluczową rolę, nie są bezpodstawne.
Intrygujące jest także, że utracony F/A-18F to już piąty myśliwiec z rodziny Super Hornet, który zniknął z użycia w tym roku. W lutym tego roku w pobliżu San Diego rozbił się EA-18G Growler, a w kwietniu F/A-18E wypadł za burtę lotniskowca USS Harry Truman podczas manewrów. To nie koniec tragicznych informacji; 6 maja również F/A-18F z Harry’ego Trumana uległ katastrofie, a ostatnią stratą był F/A-18E, który rozbił się u wybrzeży Wirginii 20 sierpnia.
Czy te zdarzenia są tylko przypadkowe, czy może wyjawiają większe problemy w marynarce wojennej? To pytanie, które z pewnością zagości w myślach wielu obserwatorów.