Warszawski pożar w metrze: Nowe informacje z policji rozwiewają wątpliwości
2025-07-02
Autor: Magdalena
W nocy z poniedziałku na wtorek, na linii M1 warszawskiego metra w pobliżu stacji Racławicka, wybuchł pożar, który postawił na nogi strażaków i policję. Po zakończeniu akcji ratunkowej, która trwała przez kilka godzin, stołeczni stróże prawa przedstawili najnowsze ustalenia dotyczące tego incydentu.
Jak się okazało, pożar miał swoje źródło w awarii technicznej, a nie w działaniu osób trzecich. Policja jasno stwierdziła, że wszelkie spekulacje o możliwym sabotażu, na które wskazywano w przestrzeni publicznej, są bezpodstawne. Obecnie oczekują na opinię biegłego z zakresu pożarnictwa, która ma potwierdzić te ustalenia.
W odpowiedzi na ten dramatyczny incydent, na stacjach metra wprowadzono patrole prewencyjne, aby zadbać o bezpieczeństwo pasażerów w obrębie wzmożonego ruchu. Ruch na wielu stacjach został całkowicie sparaliżowany, co zmusiło władze do wprowadzenia komunikacji zastępczej za pomocą autobusów i tramwajów.
Podczas akcji gaśniczej wzięło udział 11 wozów strażackich oraz 45 strażaków, którzy z trudnościami walczyli z ogniem, opanowując go dopiero po pewnym czasie. Ogień zajął kable w kanałach technicznych, co wymusiło odcięcie zasilania.
Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, zwołał sztab kryzysowy, który działał na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa i komunikacji mieszkańcom stolicy. Jak ogłosił, do południa możliwe będzie przywrócenie pracy wszystkich stacji M1 z wyjątkiem stacji Racławicka.
Miejsce incydentu budzi ogromne zainteresowanie, a mieszkańcy Warszawy z niepokojem śledzą rozwój sytuacji. Przypominamy, aby śledzić najnowsze informacje poprzez media społecznościowe i w lokalnych wiadomościach.