Węgrzy nie wierzyli w to, co zobaczyli na Euro! Głosy wsparcia po bolesnej porażce Polaków
2025-06-15
Autor: Tomasz
Korespondencja z Trenczyna. Po przybyciu na stadion, od razu dało się wyczuć atmosferę wielkiego meczu. Polscy kibice zaczęli gromadzić się już kilka godzin przed meczem, sprawdzając smak lokalnego piwa.
Stadion w Trenczynie, z jego sześcioma tysiącami miejsc, prezentował się efektownie, co tylko potęgowało emocje. Cały obiekt w biało-czerwonych barwach miał stać się świadkiem niespodzianki podczas starcia z portugalską drużyną. Niestety, rzeczywistość okazała się brutalna.
Mimo początkowych nadziei, Polacy zupełnie nie poradzili sobie z presją. Chwilę po pierwszym gwizdku sensacje zamieniły się w koszmar – już do przerwy przegrywali 0:4. Dziennikarze z różnych krajów przyglądali się temu rozczarowującemu występowi z niedowierzaniem, a jeden z węgierskich reporterów podszedł do mnie, wyrażać współczucie oraz być może zrozumieć, co poszło nie tak.
Pytał o naszą kadrę pełną talentów, którzy grają w uznanych klubach. Trudno było jednak znaleźć merytoryczne wytłumaczenie tak słabej gry.
Wielką kwestią niewytłumaczalną okazał się brak zorganizowanego dopingu. Zamiast wspierać drużynę, kibice zaczęli z ironią komentować występy Polaków. Dopiero gdy Portugalczycy strzelali kolejne bramki, na trybunach rozbrzmiało „Ole!” przy udanych zagraniach Polaków, co tylko pogłębiało frustrację.
Trener Adam Majewski zasugerował, że kluczowe były problemy z koncentracją i organizacją gry. Zauważył, że jeden z zawodników rywali wart był więcej niż cała nasza drużyna.
Po zakończeniu meczu nastroje były oczywiście przygnębiające. Łukasz Bejger, który spędził na boisku ostatnie minuty, przyznał bez ogródek: "Przegraliśmy 0:5, trudno cokolwiek powiedzieć".
W tym meczu Polacy zawiedli na całej linii. Węgrzy, którzy podglądali nasze występy, nie mogli uwierzyć w to, co się stało. Czy kiedykolwiek odrobimy te straty?