Wielki pożar w Rosji: Czy to początek końca rosyjskiego przemysłu naftowego?
2024-08-20
Autor: Ewa
Według agencji Interfax, rosyjskie służby od trzech dni walczą z ogromnym pożarem w kombinacie naftowym w mieście Proletarsk, w obwodzie rostowskim. Akcja gaśnicza, prowadzona z użyciem dronów, została zainicjowana przez ukraiński wywiad wojskowy we współpracy z ukraińskimi siłami zbrojnymi. Miejscowy pożar rozprzestrzenił się na obszarze sięgającym około 10 tysięcy metrów kwadratowych. W akcji biorą udział zarówno samoloty gaśnicze, jak i około 600 osób oraz 150 jednostek sprzętu.
Sztab generalny ukraińskiej armii jest przekonany, że incydent ten stanowi „najskuteczniejszy atak Ukrainy na rosyjski przemysł naftowy w historii tej wojny”. Ilia Ponomarenko, ukraiński dziennikarz wojskowy, zauważa, że w zakładzie przechowywano produkty petrochemiczne wykorzystywane przez rosyjskie wojsko. Mówi również, że pięć dronów brało udział w ataku, a niektóre zbiorniki paliwa zostały całkowicie zniszczone. 22 z 74 zbiorników z olejem napędowym znalazło się w płomieniach.
Rosyjskie władze ostrzegają mieszkańców. Słupy dymu widoczne są z ogromnej odległości, a lokalne władze apelują o pozostanie w domach ze względu na szkodliwe skutki dymu. Na portalu NextaTV można przeczytać, że wprowadzono stan podwyższonej gotowości, a w Proletarsku ogłoszono stan wyjątkowy.
Nie tylko pożar jest problemem. Informacje mówią, że w trakcie akcji gaśniczej rannych zostało 41 strażaków, z czego 18 wymagało hospitalizacji. Pięciu z nich trafiło na oddział intensywnej terapii, co wskazuje na powagę sytuacji.
Skala tego incydentu budzi obawy o przyszłość rosyjskiego przemysłu naftowego, zwłaszcza w kontekście trwającego konfliktu i sankcji międzynarodowych. Czy to oznacza, że Ukraina zyskuje przewagę w tej nieustającej wojnie? Jakie będą konsekwencje tego ataku dla Rosji? Przyszłość przemysłu naftowego w regionie stanęła pod znakiem zapytania.