Wielkie straty dla żużla: Legendy odchodzą na zawsze
2025-11-01
Autor: Agnieszka
"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" - te słowa ks. Jana Twardowskiego nabierają szczególnego znaczenia, zwłaszcza w dniu 1 listopada, kiedy zatrzymujemy się, by wspominać zmarłych bliskich. Żużel, pasja wielu Polaków, także opłakuje swoje legendarne postaci.
Straty w środowisku żużlowym
W mijającym roku środowisko żużlowe pożegnało wiele zasłużonych legend, którzy przez lata otaczali nas sportowymi emocjami.
Ostatnia droga Steve'a Pipera
4 listopada 2024 roku, zmarł Steve Piper, wieloletni menedżer drużyny Isle of Wight Islanders. Był osobą zawsze pełną humoru, a jego brak będzie odczuwalny nie tylko na wyspie, ale i w Poole, gdzie przez lata kibicował ekipie Pirates.
Jerzy Kowalczyk odszedł w wieku 70 lat
6 grudnia opłakiwaliśmy Jerzego Kowalczyka z Włókniarza, który zdobył pięć medali Drużynowych Mistrzostw Polski, w tym złoto w 1974 roku. Jego wybitna kariera zakończyła się nagle.
Zmarli żużlowcy, którzy zapisali się w historii
Wśród innych strat był Konrad Szymura, który w 1996 roku zdobył uznanie podczas Turnieju o łańcuch Herbowy. Zmarł w 48. roku życia. W marcu na wieczną biesiadę odszedł ks. prałat Jan Kiełbasa, wieloletni kapelan lubelskich żużlowców.