Rozrywka

Włodarczyk ujawnia dramatyczne nagrania – mąż cierpi, a internet szaleje

2025-03-04

Autor: Anna

Robert Karaś, uznany zawodnik ultramaratonów, stał się tematem ogólnopolskiej dyskusji po nałożeniu przez amerykańską agencję antydopingową USADA ośmioletniego zakazu startów z powodu naruszenia przepisów dotyczących dopingu. To już druga taka sytuacja w jego karierze, jednak Karaś nie zamierza rezygnować z pasji. W ostatnim wywiadzie na antenie TVN z dumą ogłosił, że będzie reprezentował Bahrajn w swoich przyszłych występach.

„Chyba nie żałuję, że skorzystałem z tych środków, bo inaczej nie byłbym teraz w Bahrajnie. Nie cofnąłbym czasu, mimo tego hejtu śpię spokojnie” – powiedział. Te słowa wywołały falę komentarzy w mediach społecznościowych.

Agnieszka Włodarczyk, żona Roberta, postanowiła podzielić się na Instagramie nagraniami, które ukazują realia życia sportowca po wymagających zawodach. W filmach widać, jak Karaś zmaga się z intensywnym bólem, co stawia na pierwszym miejscu nie tylko jego wysiłek, ale również cierpienie, jakie ponosi w trakcie i po zawodach.

„Robert nie pokazuje, jak wygląda po zawodach. Nie mówi o bólu, ani o tym, jak wyniszczający jest taki wysiłek. Byłam z nim po wielogodzinnym wyzwaniu i widziałam to na własne oczy” – napisała Agnieszka.

Po zawodach mąż często nie pamięta niektórych rzeczy, majaczy i cierpi w ogromny sposób. „Niezależnie od tego, jak silny jest i jakie niesamowite rzeczy dokonuje, jest po prostu człowiekiem. Podziwiam go nieustannie, a jednocześnie odczuwam ogromny żal” – dodała.

Agnieszka miała na celu uwrażliwienie internautów na różnorodne aspekty, które towarzyszą życiu wyczynowego sportowca. Wskazała na to, że ogromne poświęcenie, walka z bólem i cierpienie są nieodłącznym elementem tej drogi. „To tylko część tej pracy, której nie widać. Robert jest przygotowany do takiego wysiłku – to efekt miesięcy intensywnych treningów” – wyjaśniła.

Niestety, reakcje internautów były mieszane. Krytyka nie ustępowała, pojawiły się też głosy, które sugerowały, iż nikt nie zmusza Karasia do przekraczania swoich granic. Włodarczyk odpowiadała na nie, mówiąc: „Nie jest to obowiązkowe, ma wybór i może iść do pracy na etat. Nie musi cierpieć. Może psycholog pomóc?”

Wśród komentarzy coraz więcej internautów wyrażało zdziwienie, zgłębiając temat bólu, z jakim zmaga się Karaś. Włodarczyk dodała, że ból wynika z ekstremalnego wysiłku oraz z nowego domowego pupila, którym jest kot. „Przebiegł 500 km, a do tego wzięliśmy kotka, a Robert ma alergię” – podsumowała.

Robert Karaś podjął tę decyzję i teraz pozostaje pytanie, jak ta sytuacja wpłynie na jego dalszą karierę. Czy odważny krok w stronę zmiany reprezentacji przyniesie mu sukcesy, popełniając jednocześnie ogromne poświęcenie w imię sportowych wyzwań? Czas pokaże.