Świat

Wojna na Ukrainie: Premier Słowacji wywołuje kontrowersje. "Kto mnie powstrzyma?"

2024-10-05

Autor: Andrzej

Robert Fico, premier Słowacji, wstrząsnął opinią publiczną podczas wystąpienia w słowackiej telewizji, gdzie poruszył temat wojny na Ukrainie. Zaznaczył, że planuje uczestniczyć w niedzielnych uroczystościach upamiętniających Operację Karpacko-Dukielską z 1944 roku, mówiąc, że "chce pokazać, że nie zapomina o historii i że wolność przyszła ze Wschodu".

Fico wyraził swoje zaniepokojenie sytuacją na Ukrainie, podkreślając, że nie rozumie, dlaczego „wciąż zabijają się z Rosjanami”. Jego analiza sytuacji na froncie jest mroczna: "Jesteśmy tam, gdzie przed dwoma laty. Rosjanie osiągają większe zyski terytorialne. Mamy setki tysięcy zabitych żołnierzy, a rozwiązania militarnego nie widać". Ostatecznie, premier stwierdził, że każda wojna kończy się przy stole negocjacyjnym, a on zrobi wszystko, aby Słowacja mogła po zakończeniu konfliktu zbudować "normalne relacje" z Rosją.

Podczas planowanego na poniedziałek spotkania rządów Słowacji i Ukrainy, Fico zamierza podkreślić istotność utrzymania tranzytu ropy i gazu przez Ukrainę, wskazując na kluczową rolę Słowacji jako kraju tranzytowego.

Nie zabrakło również kontrowersyjnej tezy o wpływie wyborów prezydenckich w USA na Ukrainę. Fico zasugerował, że zwycięstwo Donalda Trumpa mogłoby oznaczać większą szansę na zakończenie konfliktu z Rosją, co wzbudziło mieszane reakcje wśród polityków i ekspertów.

Warto zaznaczyć, że Fico, jako człowiek, który już wcześniej budził kontrowersje swoimi działaniami i wypowiedziami, jest obecnie na czołowej pozycji w słowackiej polityce, co może mieć dalekosiężne konsekwencje dla sytuacji w regionie.

Czasy niepewności stają się normą w Europie Środkowo-Wschodniej, a działania Fico mogą mieć kluczowy wpływ na przyszłość Słowacji i jej relacje z sąsiadami.