Nauka

Wstrząsająca prawda o kopalniach kobaltu w Kongu: „Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje w XXI wieku”

2024-08-10

Autor: Katarzyna

Kobalt - kosztowny nie tylko dla firm technologicznych

W 2015 roku firma Glencore nabyła ogromny, nieeksploatowany teren w prowincji Lualaba w Kongu. W miejsce dawnych wiosek, gdzie od pokoleń żyły tysiące ludzi, powstała jedna z największych spółdzielni górniczych – COMAKAT. Lokalni mieszkańcy, zorientowawszy się, że pod ich nogami kryją się skarby, rozpoczęli własne prace wydobywcze. Shabara stała się epicentrum kobaltu wydobywanego w trudnych i często niehumanitarnych warunkach.

Bezpieczeństwo na dalszym planie

Podczas swojej wizyty w kopalni Shabara, Kara był świadkiem monstrualnej jamy o głębokości 150 metrów i średnicy 400 metrów, wypełnionej gęstą ludzką masą. Ponad 15 tysięcy mężczyzn i chłopców kopało bez jakiejkolwiek odzieży ochronnej, używając jedynie najprostszych narzędzi. Niesamowity harmider, kurz i brak miejsca tworzyły obraz jak z piekła rodem.

Zarobki i warunki pracy w Shabarze

Górnicy rzemieślniczy w Shabarze otrzymują wynagrodzenie od czterech do pięciu dolarów dziennie. Mimo nielegalności wydobycia rzemieślniczego na terenach koncesyjnych, tym, którzy go prowadzą, zazwyczaj uchodzi to na sucho, gdyż korupcja jest wszechobecna. Państwowi urzędnicy często pobierają haracze, zamykając oczy na faktyczne łamanie prawa.

Eksploatacja surowców i międzynarodowy handel

Co miesiąc z kopalni Shabara wydobywa się od 15 do 17 tysięcy ton kobaltu. Surowiec ten trafia głównie do chińskich firm, z którymi spółdzielnia COMAKAT ma ściśle powiązane kontrakty. Tymczasem kongijskie władze sprzedają ogromne koncesje zagranicznym firmom, zbierając miliardy dolarów, z których jedynie niewielka część wraca do lokalnej społeczności.

Korporacje kontra lokalna społeczność

Menadżer spółdzielni wyraził nadzieję, że badania Kary pomogą światowej opinii publicznej zrozumieć dramatyczne położenie kongijskich górników. „Zagraniczne spółki wydobywcze odbierają pracę Kongijczykom” – powiedział. Ludzie tutaj żyją od lat i nie zamierzają się poddawać.

Kryzys wywołany korupcją i chciwością

Aby zrozumieć skomplikowaną sytuację w Kongu, trzeba zauważyć, że lokalne władze często sprzedają koncesje, pobierają podatki, ale zaniedbują poprawę warunków życia obywateli. Dopóki elity władzy kontynuują tradycję kleptokracji, cierpienia Kongijczyków nie zmniejszą się.

Jakie tajemnice kryją kongijskie kopalnie? Czy świat kiedykolwiek otworzy oczy na brutalną realność wydobycia kobaltu? Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w książce Siddhartha Kary, która otwiera oczy na cierpienia ludzi w jednym z najbogatszych mineralnie krajów świata, a jednocześnie jednym z najbiedniejszych pod względem jakości życia mieszkańców.