Kraj

Wstrząsające morderstwo w Igrane: Polscy turyści oskarżeni o zabójstwo mieszkańca

2025-08-12

Autor: Marek

Mroczne wydarzenia na Riwierze Makarskiej

Niewielka miejscowość Igrane, licząca zaledwie 400 mieszkańców, stała się miejscem tragicznych wydarzeń, które wstrząsnęły lokalną społecznością. W nocy z 3 na 4 sierpnia, dwóch pijanych Polaków brutalnie zaatakowało 68-letnią sąsiadkę. Jej brat, Nikša Šodan, próbując ją obronić, został tragicznie dotkliwie pobity i zmarł mimo reanimacji.

Alkohol i przemoc: Co się stało?

W badaniach ustalono, że zatrzymani Polacy mieli we krwi alkohol w stężeniu 1,92 i 1,12 promila. Obaj zostali aresztowani, gdzie spędzą co najmniej miesiąc. Otrzymali zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci, a kara, która im grozi, waha się od sześciu miesięcy do pięciu lat więzienia.

Gdzie była policja?

Mieszkańcy Igrane są zgodni, że tragedii można było uniknąć, gdyby policja zareagowała na wcześniejsze zgłoszenia dotyczące agresywnego zachowania Polaków. Lokalne media informują, że w ciągu ostatnich czterech lat odnotowano co najmniej 70 skarg na nieodpowiednie zachowanie turystów.

Społeczny protest i reakcja mieszkańców

Diana Šimac Materić, jedna z mieszkanek, zorganizowała protest pod hasłem "Sprawiedliwość dla Nikši". W wywiadzie zdradziła, że w ostatnim miesiącu, w wyniku agresji Polaków, jeden z jej gości zadzwonił na policję po tym, jak bydlęta skaczące przez barierki balkonowe zaczęły ją obrażać.

Atmosfera strachu w Igrane

Obecnie w Igrane panuje napięta atmosfera. Na ścianach domów Polaków pojawiły się obraźliwe napisy takie jak "Fuck off", "Polscy mordercy" czy "Adio". Część mieszkańców zaczyna rozważać ubieganie się o pozwolenie na broń, obawiając się o własne bezpieczeństwo. Żądają też nocnych patroli w miejscowości.

Apel nowego burmistrza

Do protestu przyłączył się także Ante Miličić, nowo wybrany burmistrz Podgory, który podkreślił, że nie wyobraża sobie, aby nieruchomości po Polakach nadal pozostawały w ich rękach. Wzywa do sprzedaży domów i opuszczenia Igrane.

"Ci ludzie nie powinni już tutaj być. Proszę, jeśli to możliwe, o sprzedaż tych nieruchomości, bo współistnienie w tej społeczności jest już niemożliwe" - powiedział burmistrz.