Świat

Wstrząsające protesty w Rostocku. Nowe dowództwo NATO a kontrowersje w Niemczech i Rosji - "Lepiej, gdyby było w Polsce!"

2024-10-24

Autor: Andrzej

W poniedziałek w Rostocku, największym mieście Meklemburgii-Pomorza Przedniego, odbyła się inauguracja nowego, rotacyjnego dowództwa NATO, rozwiązanego na podstawie niemieckiej Marynarki Wojennej, która teraz będzie kierować siłami NATO na Morzu Bałtyckim. Obecny był m.in. minister obrony Niemiec Boris Pistorius.

Nowe dowództwo, Command Task Force Baltic (CTF Baltic) będzie odpowiedzialne za koordynację operacji NATO i ćwiczeń w regionie. Generał Jean-Pierre Perrin, szef Sojuszniczego Dowództwa Sił Połączonych JFC Brunssum, podkreślił, że Morze Bałtyckie ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Europy, zwłaszcza w kontekście rosnącego zagrożenia ze strony Rosji.

Jednakże inauguracyjna ceremonia nie była wolna od kontrowersji. Przedstawiciele skrajnych grup politycznych oraz antywojennych demonstrantów zorganizowali protesty, które przyciągnęły uwagę mediów. Niektórzy uczestnicy wyrażali sprzeciw wobec obecności wojsk NATO w Niemczech oraz udzielania wsparcia Ukrainie, rozważając nawet opuszczenie Sojuszu przez Niemcy. Protestujący wskazywali na zagrożenia związane z nowym dowództwem, które mogłoby uczynić Niemcy celem w potencjalnej konfrontacji z Rosją.

Eskalacja napięcia nie umknęła uwadze Kremla, który wyraził "zdecydowany" protest, wzywając ambasadora Niemiec w Moskwie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji ostrzegło, że rozbudowa infrastruktury NATO w byłej NRD niesie za sobą poważne konsekwencje. Warto zauważyć, że w Niemczech rośnie sceptycyzm wobec amerykańskiej obecności, co może mieć wpływ na przyszłe decyzje polityczne.

Cezary Gmyz, ekspert ds. niemieckich, wskazał, że ze względu na silne poparcie Polski dla NATO, przeniesienie nowego dowództwa do polskich portów, takich jak Szczecin czy Gdańsk, mogłoby być korzystne. Zauważył również, że po przyjęciu Finlandii i Szwecji do NATO, Bałtyk stał się de facto wewnętrznym morzem Sojuszu. Polskie porty mogłyby zapewnić lepsze strategiczne położenie dla działań NATO, a także wzmocnić bezpieczeństwo regionu.

Gmyz podkreślił, że kluczowym zagrożeniem są operacje rosyjskich okrętów podwodnych, które mogą zostać skutecznie ograniczone przez odpowiednie zabezpieczenia wąskiego przesmyku między Estonią a Finlandią. "Strategiczne podejście do Bałtyku może uczynić rosyjską Marynarkę Wojenną mniej zdolną do działania w regionie" – zaznaczył.

To złożona sytuacja, w której najlepszym rozwiązaniem mogłoby być przekształcenie obecnych napięć w efektywną strategię współpracy i detekcji, aby zminimalizować ryzyko konfliktu.

W obliczu rosnącej niestabilności w regionie, przyszłość NATO w Bałtyku będzie wymagała nie tylko silnej koordynacji, ale także rozsądnych decyzji strategicznych z udziałem wszystkich państw członkowskich Sojuszu.