Wyjechali do pracy sezonowej za granicą. "Nie wróciłabym na Islandię"
2024-09-11
Autor: Tomasz
Ola i Miriam postanowiły na lato wyruszyć na sezonową pracę za granicą. Ola wybrała Islandię, gdzie znalazła zatrudnienie w hostelu, a Miriam udała się do Francji na winobranie i zbieranie jabłek.
Obie dziewczyny wspominają, że warunki pracy i zakwaterowania były bardzo zróżnicowane, od domków letniskowych, przez campingi, po betonowe pomieszczenia. Choć w pracy musiały zmierzyć się z wieloma przeciwnościami, podkreślają, że także poznanie nowych ludzi oraz różnorodność doświadczeń były niezapomnianymi przygodami.
"Praca wymagała wielozadaniowości"
Ola wracała na Islandię przez dwa lata z rzędu. „Pierwszy raz pojechaliśmy z chłopakiem na cztery miesiące, za drugim razem na sześć. Pracę znalazłam sama, bez pośredników, bez żadnych firm" - mówi. Ola przyznaje, że o możliwości pracy w atrakcyjnych miejscach dowiedziała się od innych podróżników, którzy już wcześniej wykonywali takie prace sezonowe.
Mieszkając w pracowniczym mieszkaniu tuż obok hostelu, Ola dzieliła małe pomieszczenie z pięcioma osobami. "Bunkier", bo tak go nazywano, był mały, lecz niezwykle przytulny. Czynsz wynosił jedynie 500 zł za osobę, co w porównaniu do islandzkich cen było niezwykle korzystne.
W hostelu, który znajdował się we wschodniej części wyspy, Ola odpowiadała za sprzątanie, obsługę recepcji, a także część gastronomiczną, w tym przygotowywanie potraw oraz obsługę baru. Praca była wyczerpująca i wymagała umiejętności wielozadaniowych, gdyż Ola spędzała w pracy po 12 godzin dziennie.
Jak się okazuje, prawie wszyscy pracownicy hostelu byli Polakami. Ola wspomina, że więzi między nimi były bardzo silne, co ułatwiało codzienną pracę oraz wspólne spędzanie wolnego czasu na rozmowach o marzeniach i planach podróży po Islandii.
„Islandia jest droga, ale dbałam o swoje wydatki, dlatego udało mi się dużo zaoszczędzić". Mieszkając tam, korzystała z lokalnego sklepu, gdzie ceny były zbliżone do polskich. Główną atrakcją w małej miejscowości, w której mieszkała, był basen, a dzięki lokalnym znajomościom czasami mogła nawet wyjść na darmową pizzę.
Ola zainwestowała swoje oszczędności w podróże. Po pierwszym sezonie odwiedziła Azję Południowo-Wschodnią, a po drugim - wybierała się na wyprawę rowerową przez Kolumbię i Europę.
Zamiast wrócić na Islandię, Ola zauważyła różnice w przyjęciu obcokrajowców podczas drugiej wizyty. Mimo tego, że od początku Islandczycy byli otwarci i przyjaźni, w czasie drugiego wyjazdu czuła, że było więcej uprzedzeń związanych z nieznajomością języka islandzkiego.
Miriam, która także wybrała się na sezonowe zajęcie z partnerem, pojechała w 2020 roku na winobranie pod Awinionem. Znalazła pracę blisko winorośli, ale podkreśla, że warunki były trudne. Wspólnie z innymi Polakami musieli zmagać się z trudnymi warunkami życia – sypiali w namiotach, nie mając zbyt wiele komfortu.
Praca Miriam była ciężka, wymagała znacznego wysiłku fizycznego, ale miała możliwość podróżowania i odkrywania nowych miejsc po pracy. Zainteresowana doświadczeniami innych migrantów, podczas sezonowej pracy spotkała wiele osób z różnych krajów.
Na koniec Miriam stwierdza, że na pewno wróci do sezonowej pracy za granicą. "Nie wyobrażam sobie spędzenia całego lata w Polsce bez podróży i nowych doświadczeń." Marzy o dalszym poznawaniu innych kultur oraz o nauce języków, co rozwija ją jako osobę i pracownika. Od planszy na studia, które rozpoczęła później, aż po kolejne sezonowe wyjazdy, młode dziewczyny pokazują, jak wartościowe mogą być takie doświadczenia.