Zaginięcie, które wstrząsnęło Polską: Historia Mateja Ferjana
2025-05-22
Autor: Andrzej
Dramatyczne odkrycie w 2011 roku
22 maja 2011 roku, świat żużla zamarł w przerażeniu. Wszyscy związani z "czarnym sportem" byli w szoku, gdy wiadomość o śmierci Mateja Ferjana obiegła media. Zmarłego znaleziono w jego samochodzie, a po trzech miesiącach śledztwa wykluczono udział osób trzecich. Przyczyna zgonu? Ostra niewydolność oddechowo-krążeniowa spowodowana przedawkowaniem substancji odurzających.
Słowa legend i wspomnienia
- Byłem wstrząśnięty. Matej był nie tylko znakomitym żużlowcem, ale i świetnym człowiekiem. Pamiętam, jak barwnie wkomponował się w nasz zespół. Praktycznie jakby jeździł tu od lat - powiedział Piotr Paluch, legendarny zawodnik Stali Gorzów, kilka dni po tragedii.
Władzysław Komarnicki, były prezes klubu, podkreślał: - Nie zapomnę go nigdy, zawsze pozostanie w moim sercu.
Niezłomny sportowiec w obliczu skandalu
Matej Ferjan, urodzony w Lublanie, zdobył wielki szacunek po jednym z największych skandali w historii żużla. W 2007 roku, podczas rywalizacji w 1. Lidze, otrzymał propozycję łapówki - 25 tysięcy euro w zamian za odpuszczenie meczu. Zamiast tego, przyczynił się do awansu swojej drużyny, zdobywając 10 punktów.
- Dzięki niemu uratowaliśmy się z trudnej sytuacji - wspominał Komarnicki. - Podziękowałem mu ze łzami w oczach.
Potencjał, który nie zyskał uznania
Choć Ferjan nigdy nie był superstar, jego potencjał był ogromny. W 1998 roku zdobył brązowy medal Mistrzostw Świata Juniorów, a jako senior nigdy nie zdobył tytułu. Został wicemistrzem Europy w 2004 roku.
Przez swoją karierę reprezentował aż dziewięć klubów, a największe sukcesy odnosił w Gorzowie, Ostrowie i Grudziądzu. Zawsze był cenionym zawodnikiem, często noszonym na plecach drużyn.
Pamięć o Ferjanie żyje dalej
Często nazywany był pracoholikiem, ponieważ bierze udział w wielu europejskich rozgrywkach ligowych. Zawsze wyróżniał się ciepłym podejściem i uśmiechem. W 2018 roku upamiętniono go na muralu w Grudziądzu, obok innych legend klubu.
- Być może nie był wybitnym zawodnikiem, ale był znakomitym rzemieślnikiem. Cieszę się, że miałem okazję z nim jeździć - wspominał Komarnicki.