Rozrywka

Zagrała w kontrowersyjnym serialu. Ucieka przed blaskiem reflektorów do kościoła

2025-02-21

Autor: Tomasz

Serial "Lady Love" zyskał ogromną popularność, ale nie obyło się bez kontrowersji. Krytycy oskarżali twórców o nadmierne epatowanie seksem, co wzbudziło wiele emocji jeszcze przed premierą. Anna Szymańczyk, która zagrała główną rolę, przyznała, że to wyzwanie, ale dostrzegła w tym "morze emocji". Ujawnia, że każda scena była starannie omawiana z reżyserem oraz koordynatorką intymności, a w trudnych chwilach wspierała ją rodzina.

Aktorka mówi o ważności zaufania ze strony bliskich. "Mama ufała mi na tyle, że jeśli zdecydowałam się na tę rolę, to wiedziała, że nie chodzi tylko o goliznę" - podkreślała Szymańczyk w programie "Mellina" z Marcinem Mellerem.

Echa serialu doprowadziły Szymańczyk do przemyśleń na temat akceptacji i tolerancji. Odbierała liczne wiadomości od oburzonych widzów, co skłoniło ją do refleksji nad tym, jaką rolę w jej życiu odgrywa sztuka i wyrażanie siebie.

"Staram się podchodzić do krytyki z pokorą. Każdy ma prawo do swojego zdania, ale chciałabym, aby ci krytycy także wykazywali się zrozumieniem. Czasami czytam komentarze od osób, które miałyby prawo być bardziej otwarte, gdyż są głęboko wierzące. Zadaję sobie pytanie, gdzie podziała się miłość i akceptacja w ich wierzeniach?" - zauważa aktorka.

Szymańczyk porusza także kwestię swojej wiary. Choć określa się jako katoliczka niepraktykująca, często odwiedza puste kościoły, w których szuka spokoju z dala od zgiełku show-biznesu. "Puste kościoły dają mi poczucie energii. Kiedy jest mi ciężko, czasem się modlę. To moją formą medytacji i duchowego wsparcia" - dodaje.

Aktorka podkreśla znaczenie duchowości w swoim życiu, podchodząc do religii z szacunkiem, ale z dystansem. "Czasami trzeba się odciąć od błysków fleszy, aby odkryć to, co naprawdę ważne. W kościele odnajduję siłę i spokój" - konkluduje.