Sport

Żale polskiego olimpijczyka. Prezes zabrał głos: Obrzydliwe i żenujące

2024-08-09

Autor: Ewa

Żale polskiego olimpijczyka. Prezes zabrał głos: Obrzydliwe i żenujące

Odkryj kulisy skandalu w polskiej kadrze olimpijskiej! Arkadiusz Kułynycz nie przebiera w słowach po nieudanej walce!

Arkadiusz Kułynycz, polski zapaśnik, po niezdobyciu medalu olimpijskiego w Paryżu, wyraził swoje niezadowolenie, oskarżając działaczy o dyskryminację. W jego oczach kluczową przeszkodą w osiągnięciu sukcesu było to, że nie pozwolono mu zabrać do Francji sparingpartnera.

Jest mi przykro, bo zamiast przyjechać tutaj mój sparingpartner, to działacze przyjechali sobie z osobami towarzyszącymi - żalił się Kułynycz.

Interia Sport postanowiła zweryfikować te informacje. Andrzej Supron, prezes Polskiego Związku Zapaśniczego, skomentował całą sytuację, nie kryjąc oburzenia.

To jest żenujące, co on zrobił. To jest - powiem delikatnie - nie fair. Przykre jest to, że daliśmy mu wszystko, co było potrzebne do przygotowań. Robiliśmy wszystko, by nawet nie zabrakło mu sznurówki, a on teraz wylewa swoje żale z powodu porażki. Próbuje oczerniać związek, który zrobił wszystko, by wypadł jak najlepiej. Miał bardzo trudnego rywala i to piąte miejsce i tak jest jego wielkim sukcesem - mówił Supron.

Kontrowersje wokół sparingpartnera

Kiedy zapytano o sparingpartnera, który nie przyjechał do Paryża, prezes związku tylko się uśmiechnął.

Chciał zabrać swojego kolegę, który już dawno skończył z zapasami. To było niedorzeczne. I niemożliwe w kwestii formalnej. Nie zgodziłoby się na to ani ministerstwo sportu, ani Polski Komitet Olimpijski. Sparingpartnerami mogą być tylko ludzie, którzy są w centralnym szkoleniu - tłumaczy Supron.

Dziwaczne oskarżenia o "wycieczkę działaczy"

Supron stanowczo zaprzecza również oskarżeniom o niepotrzebne wyjazdy działaczy.

To obrzydliwe, że takie słowa padają. Jako prezes, zrezygnowałem ze swojej akredytacji. Tylko po to, by mógł pojechać jego trener klubowy Włodzimierz Zawadzki. To on był przy macie, a nie trener kadry Józef Tracz. I on w tym momencie zaczyna obrażać wszystkich wkoło i opowiada, że nie stworzono mu warunków. To jest nie fair - mówił Supron.

Szef polskiego zapaśnictwa przyznał, że na igrzyskach - w związku z oddaniem swojej akredytacji - jest na zaproszenie prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, jako wiceprezes PKOl.

To nie ma nic wspólnego z Polskim Związkiem Zapaśniczym. Absolutnie nie ma żadnej wycieczki działaczy - zakończył Supron.

Co naprawdę dzieje się za kulisami polskiego sportu? Czy Arkadiusz Kułynycz ujawni kolejne sekrety? Śledź nasze relacje!

Z Paryża - Tomasz Kalemba, Interia Sport