Rozrywka

Zamiast gry na miarę "Wiedźmina" - problemy finansowe studia Mighty Koi

2025-03-09

Autor: Anna

Mighty Koi, polskie studio gier, które planowało stworzyć grę na podstawie komiksów "Thorgal", obecnie zmaga się z poważnymi problemami finansowymi, które zagrażają całemu projektowi. Pierwotnie studio miało stać się rywalem dla popularnych gier RPG, takich jak "Wiedźmin", jednak przyszłość projektu stanęła pod znakiem zapytania.

W ubiegłym roku Mighty Koi z entuzjazmem ogłosiło plany powstania dwóch dużych gier, a wśród nich "Thorgal". Fani literatury fantasy i gier komputerowych zaczęli żywić nadzieje na nowe, europejskie produkcje, które miały zdobyć uznanie wśród międzynarodowej publiczności.

Jednakże od momentu publikacji zwiastuna tematyka projektu ucichła, co wzbudziło niepokój wśród społeczności. Ostatnio na jaw wyszły niepokojące informacje dotyczące sytuacji finansowej studia. Michał Korniewicz, projektant dźwięku, który współpracował z Mighty Koi, ujawnił, że nie otrzymał wynagrodzenia za swoją pracę nad grą. Prezes firmy, Marcin Grzegórski, obiecał, że niedługo wpłata zostanie dokonana, tłumacząc opóźnienia brakiem refundacji ze strony Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) za projekt związany z tworzeniem sztucznej inteligencji.

Mighty Koi boryka się z utrzymaniem płynności finansowej od końca ubiegłego roku, co niestety ma swoje konsekwencje w opóźnieniach wypłat dla pracowników. Brak refundacji z NCBR za projekt w ramach programu Innowacje Cyfrowe, w który firma zainwestowała znaczące środki, jeszcze bardziej pogłębił problemy firmy. Pracownicy od początku roku doświadczali trudności z regularnymi pensjami, co wpływało na morale zespołu.

W związku z trudnościami finansowymi w firmie, od rozpoczęcia współpracy z Michałem Korniewiczem, nowi pracownicy zauważyli, że problemy z wynagrodzeniami mogą się powtarzać. Byli pracownicy studia potwierdzają, że sytuacja w firmie jest daleka od idealnej, a komunikacja z zarządem pozostawia wiele do życzenia. Wiele osób zgłaszało problemy związane z mobbingiem oraz niezdrowym środowiskiem pracy.

Co ciekawe, sytuacja firmy może być jeszcze bardziej skomplikowana. Marcin Grzegórski zmaga się z problemami komorniczymi, które zmuszają go do zwrotu ponad 1,3 miliona złotych. Choć Grzegórski zapewnia, że sprawy osobiste nie wpływają na działalność studia, niektórzy analitycy wskazują na ryzyko związane z nowo pozyskanymi inwestorami, co może prowadzić do społecznych i ekonomicznych reperkusji.

Warto zaznaczyć, że zajęcie akcji przez komornika jednego z głównych akcjonariuszy Mighty Koi sugeruje poważne problemy finansowe również u zarządzających firmą. Może to oznaczać, że studio zmierza ku poważnym problemom, które mogą zakończyć się nie tylko utratą niezależności, ale także bankructwem.

Tymczasem fani gier i komiksów z napięciem śledzą rozwój wydarzeń w Mighty Koi, mając nadzieję, że sytuacja ulegnie poprawie i polskie studio będzie w stanie dostarczyć obiecującą produkcję na miarę "Thorgala".