Zaskakujące kulisy decyzji Jacka Siewiery: "Nie jestem politykiem"
2025-06-02
Autor: Andrzej
"Wreszcie żyję normalnym życiem" – tymi słowami Jacek Siewiera podsumował swoją codzienność po dymisji z pozycji szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Odejście to zdefiniował jako krok wstecz z trudnej, obciążającej roli, której charakter był determinowany przez ogromne kryzysy, które dotykały Polskę.
Siewiera podkreślił, że jego praca w BBN była służbą publiczną, a nie zwykłą pracą, sugerując, że dotychczasowe zobowiązania polityczne sprawiły, iż musiał zamknąć ten rozdział. "Gdy moją kandydaturę na prezydenta zaczęto traktować poważnie, dalsza praca w BBN stała się niemożliwa" - przyznał bez goryczy.
Nazwisko, które stało się problemem
Choć Siewiera nie odniósł się bezpośrednio do wewnętrznych konfliktów w obozie Zjednoczonej Prawicy, jego słowa zdradzały pewien chłód. Mówił z szacunkiem o prezydencie Andrzeju Dudzie, wskazując, że zawsze pełnił rolę doradcy z perspektywy nie polityka, ale lekarza i analityka ryzyka. Przyznał jednak, że medialne spekulacje o jego przyszłości miały realny wpływ na jego sytuację.
Bezpieczeństwo w zachodniej i wschodniej perspektywie
W podcaście Siewiera poruszył również fundamentalne różnice w postrzeganiu bezpieczeństwa między kulturą Zachodu a Wschodu. "Dla lekarza życie ludzkie ma najwyższą wartość" - podkreślił, odnosząc to do swoich doświadczeń z czasów konfliktu na Ukrainie. Zaznaczył, że wojna hybrydowa nie toczy się tylko na polach bitew, ale również w myślach, emocjach oraz w systemach ochrony zdrowia.
"Kryzysy są ze sobą połączone. COVID, wojna – wszystko wymagało skoordynowanego reagowania" - zauważył, pokazując, że bezpieczeństwo to znacznie więcej niż militarne przygotowanie.
Jacek Siewiera o MON: "Wreszcie widać wolę wspólnoty"
Interesujący był także ton, w jakim Siewiera skomentował aktualne kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej. Choć nie wygłosił otwartego poparcia dla działań MON, wyraził aprobatę dla prób integrowania społeczeństwa w tak spolaryzowanej rzeczywistości, stwierdzając, że każde takie działanie ma strategiczne znaczenie.
W rozmowie pojawiły się również kwestie dezinformacji, zagrożeń hybrydowych oraz potrzeby redefiniowania strategii obronnych. Choć konkretne nazwiska się nie pojawiły, Siewiera zdecydowanie nie zamierza wycofywać się z debaty publicznej.
"Wręcz przeciwnie – zamierzam aktywnie uczestniczyć. Mój głos nadal ma znaczenie w naszym społeczeństwie" - zakończył rozmowę, sugerując, że jego rolą będzie mogą być istotne w nadchodzących miesiącach.