Zaskakujące przywileje dla rodziny prezesa PKOl — Więcej korzyści niż sami sportowcy?!
2024-08-13
Autor: Michał
Szokujące ujawnienie!
Źródło: Onet
Według ustaleń dziennikarza Mariusza Gierszewskiego, od momentu objęcia stanowiska prezesa PKOl przez Radosława Piesiewicza w kwietniu 2023 roku, jego rodzina korzystała z dostępów do stref VIP na warszawskim lotnisku Okęcie aż 35 razy. Co ciekawe, te luksusowe usługi były opłacane w ramach umowy barterowej z Polskimi Portami Lotniczymi. PKOl zamawiał i rozliczał te usługi, co budzi ogromne kontrowersje, biorąc pod uwagę, że sportowcy borykają się z brakiem podstawowych udogodnień.
Jednak to nie wszystko. Na początku lutego 2024 roku, prezes Polskich Portów Lotniczych S. Wojtera wraz z prezesem PKOl R. Piesiewiczem ogłosili przedłużenie umowy o współpracę. W ramach tej umowy PPL S.A. zapewni kadrze wsparcie przed podróżą i po powrocie oraz zadba o wygodę i komfort sportowców, udostępniając im lotniskowe usługi premium. Niestety, jak się okazuje, sportowcy nie mieli aż tyle szczęścia.
Brak usług VIP dla sportowców
1 sierpnia do Warszawy wrócili pierwsi olimpijczycy, którzy zdobyli brązowe medale: wioślarze oraz drużyna szpadzistek. Kibice i dziennikarze zmuszeni byli czekać na nich w hali przylotów aż dwie godziny po lądowaniu. Powód? Zgubione bagaże! Co więcej, PKOl nie zamówił dla nich usług VIP, co podkreśla wielką różnicę w traktowaniu rodziny prezesa i samych sportowców.
Rządowa analiza i możliwe wycofanie się ze sponsoringu
Z nieoficjalnych informacji Onetu wynika, że rząd analizuje możliwość wycofania się spółek Skarbu Państwa z niektórych umów sponsorskich w sporcie jeszcze przed paryską imprezą. Dziennikarz Kamil Dziubka dowiedział się, że jeżeli ktokolwiek będzie miał coś do ukrycia, straci fundusze.
W piątek premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu zapowiedział, że będzie dążył do pełnego rozliczenia PKOl i związków sportowych przed opinią publiczną z każdej złotówki publicznych pieniędzy. Istnieją bowiem związki sportowe, które otrzymały miliony z budżetu, a nie wysłały na igrzyska ani jednego zawodnika, co budzi ogromne kontrowersje.
Opinie zważnych urzędników
„Niektóre związki sportowe, pomimo otrzymywania dużych środków finansowych, nie były w stanie wysłać żadnego przedstawiciela na igrzyska, za to ich działacze pojechali do Paryża. To jest kuriozalne” — mówił anonimowy urzędnik dla portalu Onet.
Czy PKOl straci zaufanie społeczne? Sprawa z pewnością będzie miała dalszy ciąg.