Rozrywka

Zaskakujące sekrety relacji Wojciecha Pszoniaka z Konradem Swinarskim!

2025-05-03

Autor: Michał

Początek kariery i niespodziewane powiązania

Kiedy w latach 60. Wojciech Pszoniak kończył studia aktorskie na krakowskiej PWST, jego brat, Antoni, był już wielką gwiazdą Starego Teatru i ulubieńcem legendarnego reżysera Konrada Swinarskiego. Marzeniem każdego aktora w Polsce byłoby stanąć na scenie obok "Kondzia", jak pieszczotliwie nazywano Swinarskiego.

Zafascynowanie i testy

Wojciech wspominał, że to właśnie Konrad nauczył go sztuki aktorskiej. W 1968 roku, gdy reżyser zaproponował mu rolę w "Sędziach" obok Antoniego, nie wahał się ani chwili. Rola w Starym Teatrze miała nie tylko otworzyć mu drzwi do kariery, ale także wprowadzić go w skomplikowany świat relacji z Swinarskim, który znany był ze swoich słabości do młodych mężczyzn.

Intymne wyznania

Pszoniak nie ukrywał swojej fascynacji nie tylko talentem reżysera, ale także jego osobowością. "Byłem nim zauroczony. Nie tylko ja... Cały zespół go uwielbiał!" – wspominał aktor, podkreślając, że Swinarski był nie tylko niedostępny, ale też niesamowicie przystojny.

Pojedynek emocji i kariery

Początkowo Swinarski dawał Pszoniakowi małe role, lecz w 1971 roku, gdy miał zagrać w komedii Szekspira, reżyser postanowił zabrać całą obsadę na górską wycieczkę. Pewnej nocy, zapytał Wojciecha: 'A gdybym wskoczył do ciebie do łóżka?' Co poskutkowało poczuciem przymusu i niezręczności u młodego aktora.

Ucieczka do wolności?

Z czasem, Pszoniak, czując przytłaczający wpływ Swinarskiego, postanowił opuścić Kraków. Jego decyzja zbiegła się z ofertą pracy w Teatrze Narodowym, co wywołało w Swinarskim zapaść emocjonalną. Reżyser trafił do szpitala psychiatrycznego, a Wojciech, odwiedzając go, wiedział, że nigdy nie będzie już tak samo.

Ostatnia podróż i nieodwracalne straty

Latem 1975 roku, obaj panowie spędzili kilka dni w Rumunii, lecz ich relacja zaczęła się załamywać. Po powrocie, Konrad miał udać się na festiwal w Iranie, ale niestety nie dotarł do celu. Jego samolot rozbił się, zostawiając Pszoniaka w szoku i poczuciu straty.

Refleksje po latach

Dziś, po wielu latach, Pszoniak przyznaje, że ucieczka z Krakowa była dla niego formą wyzwolenia. "Czułem się uzależniony od Konrada. Myśl, że stawano w kolejce po rolę u niego, była demobilizująca. W końcu musiałem odejść, aby odetchnąć" – wyznaje.

Ich przyjaźń przetrwała próbę czasu, ale wiele się zmieniło. 'Wyzwoliłem się' – dodaje Wojciech, zdradzając, że mimo trudnych relacji, to właśnie one ukształtowały jego artystyczny charakter.