Świat

Zaskakujący atak Izraela na posterunek ONZ – co czeka polskich żołnierzy?

2024-10-15

Autor: Agnieszka

W czwartek dowództwo sił pokojowych ONZ (UNIFIL) potwierdziło, że izraelska armia wtargnęła na teren granicznego stanowiska obserwacyjnego w osadzie Ramja. Dwa czołgi z impetem staranowały bramę, a po upływie 45 minut wycofały się. Nie długo po tym w pobliżu bazy padły strzały, w wyniku których rannych zostało 15 uczestników misji pokojowej.

Generał Waldemar Skrzypczak podkreślił w radiu TOK FM, że „w wyniku działań ofensywnych armii izraelskiej nasi żołnierze są w wielkim niebezpieczeństwie. Izrael nie respektuje rezolucji ONZ, która ustanawia kontyngent mający stabilizować sytuację w regionie”.

Zaskakujące, ale Polska nie powinna ewakuować swojego kontyngentu, tylko solidarnie utrzymywać swoje siły w Libanie, szczególnie, że Izraelowi zależy na wycofaniu ONZ z tego obszaru. W podobnym tonie wypowiada się prof. Maciej Milczanowski z Uniwersytetu Rzeszowskiego, który stwierdził, że decyzje dotyczące bezpieczeństwa powinny być podejmowane przez ONZ, nie zaś przez Izrael.

W kontekście tej sytuacji, cztery państwa wystosowały pilny apel do Izraela, wzywając do zakończenia ataków, które zagrażają nie tylko pokojowym operacjom, ale też stabilności regionu.

Polski kontyngent działa w Libanie od ponad 30 lat – pierwotnie stacjonował w latach 1992-2009, a powrócił w 2019 roku. Na chwilę obecną liczy on około 250 żołnierzy. Zgodnie z informacjami podanymi przez Ministerstwo Obrony Narodowej, do głównych zadań polskich sił należy ochrona ludności cywilnej oraz wsparcie rządu libańskiego w utrzymaniu pokoju i bezpieczeństwa. Jak pokazuje sytuacja, obecność tych żołnierzy staje się kluczowa w obliczu rosnącego napięcia w regionie.