Zbigniew Boniek krytycznie o meczu Polaków z Nową Zelandią. "To był jeden wielki pic na wodę!"
2025-10-10
Autor: Anna
Eksperymentalny skład, eksperymentalne wnioski
Po meczu towarzyskim z Nową Zelandią trudno przyjąć zdroworozsądkowe wnioski. Zbigniew Boniek podkreśla, że Jan Urban zaryzykował, wystawiając eksperymentalny skład z myślą o eliminacjach Mistrzostw Świata, które czekają nas już w najbliższą niedzielę. "Zawsze musimy pamiętać, że chodzi o punkty, ale takie mecze, jak ten, dają szansę na swobodniejsze eksperymenty w zespole" – zauważa Boniek.
Nowa Zelandia – wyzwanie czy rozgrzewka?
Boniek zwraca uwagę, że chociaż Nowa Zelandia to nie finał Mistrzostw Świata, ich rywalizacja z Litwą pokaże, na co stać polski zespół. Zbigniew przyznaje, że widział w Nowej Zelandii potencjał, który być może przewyższa konkurencyjny zespół Litwy. "Jeśli w Kownie zagramy tak, jak potrafimy, zwycięstwo jest w naszym zasięgu" – mówi Boniek.
Wszołek lepszy od Frankowskiego?
Na boisku Boniek zauważył, że Paweł Wszołek wprowadza więcej energii i pozytywnego zapału niż jego kolega z drużyny, Frankowski. "Wszołek ma silniejszą pozycję ofensywną i potrafi skutecznie asystować, co udowodnił przy bramce Zielińskiego" – podkreśla Boniek.
Debiutanci w akcji
W meczu z Nową Zelandią zadebiutował również Jan Ziolkowski, który wnioskuje ze swojego występu świetną agresywność i zapał do gry. Boniek zauważa, że tacy gracze, którzy nie boją się wejść w rywalizację, są na wagę złota.
Problemy w grze z piłką
Boniek jest również krytyczny wobec stylu gry zespołu. "Brakowało nam spokoju przy piłce" – przyznaje. Wygląda na to, że w trakcie meczu Nowa Zelandia momentami dominowała, pokazując, że utrzymywanie się przy piłce to klucz do sukcesu.
Krytyka i optymizm przed Litwą
Boniek porusza również temat Krzysztofa Piątka, który zagrał słabiej niż się spodziewano. "To nie ten Piątek, którego pamiętamy z Genoi. Nie zapominajmy jednak, że liga katarska nie jest bez znaczenia" – mówi Boniek.
Niska poprzeczka?
Po meczu Boniek zgadza się z Urbanem, że konkurencja w kadrze jest za słaba. "To przykre, ale to prawda. My musimy mieć drużynę, która potrafi grać z najlepszymi. W tej chwili poprzeczka jest ustawiona zbyt nisko" – podsumowuje Boniek.
Optymizm na niedzielę
Mimo krytyki, Boniek pozostaje optymistą w kontekście nadchodzącego meczu z Litwą. "Nasza drużyna, gdy gra w pełnym składzie, ma możliwości, by wygrać z rywalem 4-0" – zakończył.