Finanse

Zobaczyłem Niemcy na własne oczy: Kryzys Volkswagena i duma ojca – co dalej z niemiecką motoryzacją?

2025-07-28

Autor: Tomasz

Kiedy wjeżdżasz do Drezna, zaraz na początku dostrzegasz szereg wyborczych plakatów, na czoło których wysuwa się Alice Weidel, kandydatka z Alternatywy dla Niemiec. Rok temu oznajmiła, że wschodnia część kraju to «środkowe Niemcy», sugerując, że te «wschodnie» terytoria leżą teraz na polskim obszarze.

Tuż przy centrum pojawiają się już plakaty przedstawiające Friedricha Merza z CDU, który obiecuje «silnego kanclerza». Wybory do saksońskiego Landtagu ukazały siłę AfD, która uzyskała 30,6% głosów, minimalnie przegrywając z CDU.

Jednak nie bez wpływu na wyborcze wyniki były doniesienia Volkswagena o planach oszczędnościowych, które miały największy wpływ na saksońskie fabryki. W marcu 2025 odbywać się będą przyspieszone wybory do Bundestagu, przy których temat kryzysu został uważnie monitorowany.

W Szklanej Manufakturze, ikonowym miejscu Drezna, przybywam, aby zobaczyć, co z nią będzie. To ultranowoczesna zakład, jedna z głównych atrakcji turystycznych miasta. Jednak ta fabryka, zbudowana na chwałę luksusowego modelu Phaeton, z czasem nie spisała się jak oczekiwano, a produkcja została zakończona w 2016 roku.

„Dzieci były dumne, że tata w Volkswagenie” – słyszę od pracowników. W szczytowym okresie w manufakturze pracowało 800 osób, dziś tylko 340. Nawet z gwarancją zatrudnienia do 2030 roku, ich strach o przyszłość jest zrozumiały.

Rene Rostock, przedstawiciel związku zawodowego IG Metall, zdradza mi, że czują się oszukani i zranieni przez decyzje koncernu. Mówią mi o swoich obawach, podkreślając, że przemysł nie polega tylko na wytwarzaniu produktów, lecz też na tworzeniu wartości.

W Szklanej Manufakturze co roku odwiedza około 100 tys. turystów, a fabryka zazwyczaj prowadzi pokazy produkcji. Jednak w obliczu niepewności, co stanie się z miejscem, to wszystko nabiera nowego znaczenia.

W Zwickau, w głównym zakładzie VW, rozmowy o przyszłości są równie napięte. Zmiany produkcji na elektryczne modele rodzą niepewność. „Każdy musi coś oddać, żeby wszyscy mogli grać dalej”, mówi Martin Lehmann, wskazując na zagrożenie zewnętrznymi fabrykami i ograniczeniem produkcji.

Niemieckie modele elektrycznych samochodów, jak ID.3, powinny stawić czoła wyzwaniom rynku, z coraz większą popularnością konkurencji. Kryzys, w którym znalazł się Volkswagen, nie jest niczym nowym, a zmiany są konieczne.

Bez względu na polityczne reperkusje i pojawiające się partie skrajne, takie jak AfD, sytuacja zmusza do poszukiwania rozwiązań. Przyszłość przemysłu motoryzacyjnego w Niemczech stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Wizytując fabrykę, nie mogę się oprzeć pytaniu, co dalej z niemieckim modelem gospodarczym. Czy Niemcy potrafią dostosować się do kryzysu i wybrać zrównoważony rozwój w kierunku elektromobilności? Czas pokaże.