5 miliardów puszek w systemie kaucyjnym: gdzie są nasze pieniądze?
2025-10-06
Autor: Katarzyna
Czy nowy system kaucyjny zabiera nam pieniądze?
Zakupując 10 aluminiowych puszek, płacimy kaucję w wysokości 5 zł. Po ich oddaniu, odzyskujemy tę samą kwotę. Jednak, w praktyce, tracimy 80 groszy, ponieważ to jest wartość, jaką moglibyśmy otrzymać za ten sam zestaw puszek w punkcie skupu złomu. Czas poświęcony na przechowywanie i oddawanie puszek może być również wartościowy, szczególnie gdy przyjmiemy, że stawka godzinowa wynosi 200 zł. Czy to się opłaca?
Użytkownicy w sieci nie kryją rozczarowania
Opinie internautów na temat nowego systemu kaucyjnego są zdecydowanie negatywne. Wielu z nich podkreśla, że system penalizuje konsumentów, zabierając im solidne pieniądze za każdą puszkę. W Polsce rocznie produkowanych jest prawie 5,3 miliarda puszek, które zyskują na wartości. Ale co z przychodami z ich recyklingu?
Prawdziwa wartość recyklingu puszek
Jak wynika z obliczeń, wartość złomu wszystkich aluminiowych puszek w Polsce to około 475 milionów złotych rocznie. Sumując, to poważne pieniądze, które mogłyby trafić do kieszeni konsumentów. W obliczeniach zyskujemy nie tylko na wartościach złomu, ale także na zwrocie kaucji. A więc dlaczego nie możemy dostać więcej?
Puszkowe zagadnienie a inne opakowania
Nie od dziś wiemy, że w przypadku butelek zwrotnych także otrzymujemy zaledwie kaucję, a nie wartość samej butelki. Wydaje się, że każda puszka lub butelka to przedmiot wypożyczany, za który tylko częściowo płacimy. Jeśli oddajemy opakowanie, tracimy jego wartość.
Alternatywy i potencjalne straty
Co ciekawe, istnieją inne metody recyklingu, które mogłyby promować efektywność, ale obecny system wydaje się wprowadzać więcej zamieszania niż korzyści. Zamiast inwestować w R&D w nowoczesne technologie, lansujemy system, który zdaje się powielać to, co już mamy.
Gdzie idą nasze pieniądze?
Na koniec pozostaje pytanie: gdzie trafiają pieniądze za nasze puszki? Czy operatorzy systemu kaucyjnego nie zaoszczędzą na kosztach operacyjnych na plecach przeciętnego konsumenta? W sumie, może to wszystko jest tylko grą w ekologię i zbieraniem pieniędzy z kapitału, który miałby wspierać recykling, ale w rzeczywistości wzbogaca jedynie wybrane firmy.
Kolejna sprawa to redystrybucja kosztów: dlaczego nie moglibyśmy po prostu mieć lepszego systemu, który nie narażałby nas na dodatkowe koszty? Wydaje się, że ten bajzel ciągle trwa.